Nie będzie kolejnego medalu dla Polski. Szczypiorniści w spotkaniu o brązowy medal igrzysk w Rio de Janeiro przegrali z Niemcami.




Spotkanie o trzecie miejsce. Pojedynek na otarcie łez, ale tym razem miał szczególną wagę. Medal olimpijski, który może być zwieńczeniem kariery naszych reprezentantów. Dodatkowej motywacji zatem nie trzeba. Zwłaszcza, że przed polskimi szczypiornistami szansa na pierwszy od czterdziestu lat krążek na igrzyskach.

W Arenie Przyszłości po raz siódmy zabrzmiały dwie zwrotki „Mazurka Dąbrowskiego”. Naprzeciwko Niemcy, rywal, z którym mieliśmy rachunki do wyrównania. To nasi zachodni sąsiedzi okazali się lepsi w spotkaniu grupowym.

Zaczęło się podobnie jak w półfinale z Danią – od problemów ze skutecznością. Przed Przemysławem Krajewskim i Krzysztofem Lijewskim regularnie wyrastał mur. Niemiecki olbrzym (210 cm) Finn Lemke zamykał drogę naszym rozgrywającym, w środkach nie przebierał też Paul Drux. Co gorsze, brakowało wykończenia nawet w idealnych sytuacjach.





niedziela do Polski bez limitu bagażu
Dobrze funkcjonująca niemiecka maszyna zacięła się tylko na chwilę. Pomógł niezawodny ostatnio Piotr Wyszomirski w bramce, a jego koledzy z pola wykorzystali serię błędów rywali. Mistrzów Europy nie udało się jednak na dobre wybić z rytmu.

Po prowadzeniu 8:5 zostało wkrótce wspomnienie. Wróciły stare grzechy Biało-Czerwonych. Brakowało pomysłu w ataku. Między 15 a 25 minutą zawodnicy Tałant Dujszebajew zdobyli tylko jedną bramkę, rywale aż 7. Luki w szeregach obronnych wykorzystywał Julius Kühn, na skrzydle zabójczo skuteczny był Tobias Reichmann i do przerwy Polacy przegrywali 13:17. Między Bogiem a prawdą w grze utrzymywały nas tylko pojedyncze próby Lijewskiego i Bartosza Jureckiego.




Szczypiornistów skreślano już nie raz, nie dwa. Polacy podnosili się w wielu trudniejszych sytuacjach. Z Niemcami potrzebowaliśmy impulsu, chociażby trafień Karola Bieleckiego z drugiej linii czy kilku parad Wyszomirskiego. Akcji, które wytrąciłyby rywali z równowagi.

Zapewne wiara w narodzie już gasła, gdy w 45 minucie na tablicy widniał wynik 18:25. Kolegów próbował jeszcze poderwać Wyszomirski, ale na horyzoncie wciąż nie było widać nawet remisu. Jedna kwestia to skuteczność Biało-Czerwonych. Druga niesamowity Andreas Wolff. Najlepszy golkiper mistrzostw Europy ratował kadrę w pozornie beznadziejnych sytuacjach. Niemcy dowieźli zwycięstwo do końca i zostali brązowymi medalistami olimpijskimi.



Polska – Niemcy 25:31 (13:17)

Polska: Szmal, Wyszomirski – Lijewski, Jachlewski, Krajewski, Bielecki, Wiśniewski, B. Jurecki, M. Jurecki, Jurkiewicz, Syprzak, Daszek, Kus, Szyba.

Niemcy: Wolff, Heinevetter – Gensheimer, Lemke, Wiencek, Reichmann, Wiede, Pekeler, Weinhold, Strobel, Fath, Hafner, Kuhn. Drux.



źródło: wp.pl