Polscy pracownicy wciąż spotykają się w Holandii z nadgodzinami, za które nie otrzymują wynagrodzenia. Padają też ofiarami pogróżek oraz zastraszania na tle seksualnym – czytamy w nowym raporcie organizacji FairWork i Somo.




busy do holandii

Polacy opuszczający ojczyznę za zarobkiem są najczęściej uzależnieni od agencji pracy, co czyni ich łatwym celem dla nieuczciwych pracodawców. W badaniu, którego wyniki właśnie opublikowano, odbyto rozmowy z 100 naszymi rodakami zatrudnionymi w kraju tulipanów.


– Właściciel szklarni, w której pracowałem, stworzył rywalizację między pracownikami. Na ścianie zawiesił listę z imionami nas wszystkich. Ranking był układany na podstawie produktywności. Kiedyś ktoś był zaznaczony na kolor pomarańczowy przez kilka dni, tracił pracę – powiedziała jedna z osób.




Sandra Claassen, dyrektorka FairWork, podkreśla, że co roku z organizacją kontaktują się setki polskich pracowników. – Zgłaszają się z różnymi problemami, od zbyt niskich zarobków do wykorzystywania i nieuzasadnionych kar. Mają te same prawa co Holendrzy, lecz często są wykorzystywani – stwierdziła.

Z kolei Esther de Haan z organizacji Somo zaznacza, że potrzebna jest lepsza kontrola wewnątrz agencji rekrutacyjnych. – Samoregulacja upada, a cenę płacą za to pracownicy z Polski. Agencje wraz z rządem powinny wziąć odpowiedzialność i poprawić warunki, w jakich Polacy pracują w Holandii – podkreśliła.




Stowarzyszenia zrzeszające agencje pracy, ABU oraz NBBU, twierdzą, że samoregulacja działa. Wyjaśniają jednak, że istnieją tysiące agencji, które nie należą do żadnego ze stowarzyszeń. – Nie oznacza to, że są złe, ale ABU chciałoby, aby rządowi inspektorzy i urzędnicy podatkowi skupili się na firmach, które unikają wszelkich form regulacji – powiedział przedstawiciel stowarzyszenia.

W Holandii żyje obecnie około 150 tysięcy Polaków.

źródło: dutchnews.nl