„Solidarność” walczy o ograniczenie handlu w niedzielę. Został złożony w Sejmie projekt ustawy, która ma zakazać robienia zakupów w ostatni dzień tygodnia. Zakaz nie będzie obejmował stacji benzynowych, kwiaciarni, piekarni i aptek. Są duże szanse, że projekt zostanie szybko przegłosowany bowiem, „Solidarność” ma poparcie partii rządzącej – czytamy w serwisie Onet.




– My chcemy wolnych niedziel, ograniczenia handlu w niedzielę, bo niedziela jest dla Boga i rodziny – powiedział w środę Piotr Duda, szef „Solidarności” w trakcie obchodów 36. rocznicy podpisania Porozumień Sierpniowych. Związkowcom udało się zebrać 518 tys. podpisów pod projektem zakazującym handlu w niedzielę. W piątek 2 września złożyli projekt w Sejmie.

Już po złożeniu projektu poseł PiS Łukasz Schreiber podkreślił, że sam popiera pomysł związkowców, ale nie wyklucza wprowadzenia zmian do projektu.

– Po pierwsze, to projekt obywatelski, a my szanujemy bardzo te projekty, nie wyrzucamy ich do kosza, (…) na pewno będziemy pracować nad tą sprawą. Widać, że jest takie zapotrzebowanie społeczne, bo jest ponad 350 tys. podpisów – powiedział w piątek na briefingu w Sejmie Schreiber.



Zapytany o propozycję PSL, by nie zakazywać, a ograniczyć handel w niedzielę np. do pięciu czy sześciu godzin, poseł PiS powiedział, że nie wyklucza wprowadzenia takiej możliwości. – Jesteśmy otwarci na dyskusję – zaznaczył.

Wcześniej, podczas lipcowego spotkania Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność” prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński zapowiedział, że jego partia poprze inicjatywę o zakazie handlu w niedzielę.

Pierwsze czytanie projektu w Sejmie ma się odbyć w październiku.

Zakaz handlu w niedzielę

Inicjatorem obywatelskiego projektu ustawy o ograniczeniu handlu w niedziele jest Krajowy Sekretariat Banków, Handlu i Ubezpieczeń NSZZ „Solidarność”. Obok „Solidarności” w skład Komitetu Inicjatywy Ustawodawczej weszły również inne związki zawodowe, organizacje zrzeszające pracodawców z branży handlowej oraz stowarzyszenia i organizacje społeczne, w tym m.in. Związek Rzemiosła Polskiego, Spółdzielnie Spożywców „Społem”, Naczelna Rada Zrzeszeń Handlu i Usług, Kongregacja Przemysłowo-Handlowa, Akcja Katolicka, Polska Izba Paliw Płynnych i Polska Grupa Supermarketów. Związkowcy o poparcie udali się również do duchowieństwa, które zostało wyrażone w stanowisku Episkopatu Polski 8 czerwca tego roku.




niedziela do polski

Zakaz handlu w niedzielę, ale nie wszędzie

Spod ustawy o zakazie handlu w niedzielę wyjęte są m.in. apteki i punkty apteczne, kioski nieprzekraczające 50 mkw., w których sprzedaż gazet stanowi minimum 30 proc. miesięcznego obrotu placówki, kwiaciarnie, a także stacje benzynowe. Zakaz omija również punkty związane z obsługą turystów, czy wszelkiego rodzaju kramiki z pamiątkami oraz placówki handlowe na dworcach i lotniskach. Autorzy projektu proponują, by handel w niedzielę był dopuszczony m.in. w strefach wolnocłowych.




Projekt zakłada też m.in. ustanowienie siedmiu tzw. niedziel handlowych w ciągu roku. Sklepy mają być czynne m.in. w niedziele poprzedzające Boże Narodzenie oraz Wielkanoc, a także w okresach, w których organizowane są wyprzedaże.

Zakaz handlu miałby obejmować także sklepy internetowe, przy czym dozwolony będzie handel na portalach internetowych, gdzie sprzedawane są towary, które „nie powstały w efekcie działalności produkcyjnej”.

Komu pomogą wolne niedziele?

Zdecydowanym przeciwnikiem niedzielnego handlu jest Polska Grupa Supermarketów (PGS), w skład której wchodzą takie sklepy jak Top Market, Delica czy Minuta8 (zalicza się do niej ponad 500 sklepów, których łączne obroty przekraczają 3 mld złotych rocznie). Według niej zmiana przepisów wpłynęłaby korzystnie na firmy parające się handlem, ograniczając w nich koszty pracy i poprawiając warunki zatrudnienia.

– Każdy powinien mieć prawo do wolnej niedzieli. Oczywiście są wyjątki – sektor ochrony zdrowia czy policja. Państwo powinno chronić prawem ten przywilej, jako fundament społecznego porządku. To świętość w rozumieniu wartości rodzinnych – podkreśla Michał Sadecki, prezes PGS w liście.

Stanowisko PGS idzie o krok dalej od propozycji „Solidarności”. Domaga się bowiem zamknięcia również stacji benzynowych. PGS zwraca uwagę, że zagraniczne sieci często otwierają swoje sklepy na stacjach benzynowych, omijając w ten sposób zakaz pracy w dni wolne od pracy.

– Zagraniczne sieci zmusiły nas do pracy w niedzielę i polski przedsiębiorca musi dostosować się, jeśli chce się utrzymać na rynku. Tymczasem uważamy, że 6 dni w tygodniu wystarcza na dokonanie zakupów, a wszyscy pracownicy branży handlu powinni mieć wolną od pracy niedzielę – podkreśla Michał Sadecki, prezes PGS.

Przeciwnego zdania są przedstawiciele dużych sieci handlowych, a także organizacje reprezentujące pracodawców. Wskazują oni, że zmiany mogą wywrzeć niekorzystny wpływ na sektor handlowy, a w konsekwencji doprowadzić do spadku zatrudnienia w branży.

– Projekt ustawy zakazującej handlu w niedzielę był już przedmiotem prac Sejmu 10 lat temu. Ówczesny rząd Prawa i Sprawiedliwości uznał, iż negatywne ekonomiczne konsekwencje wprowadzenia tego rozwiązania będą jednak zbyt duże. Powołano się wówczas na szacunki, zgodnie z którymi doszłoby do likwidacji od 50 do 70 tys. miejsc pracy, wzrostu rocznych wydatków na zasiłki dla bezrobotnych o 0,5 mld zł, zmniejszenia rocznych wpływów z tytułu podatków i składek na ubezpieczenie społeczne – podkreśla Łukasz Kozłowski, ekspert Pracodawców RP. Jego zdaniem wprowadzenie podatku nie spowoduje załamania się obrotów handlu detalicznego ani zwolnień na większą skalę, ale nie przejdzie przez rynek pracy bez echa.

– Mimo to nastąpi jednak pewne umiarkowane ograniczenie zapotrzebowania na pracę w tej branży. Oczywiście w warunkach ożywienia gospodarczego zjawisko to nie będzie wyraźnie widoczne z uwagi na napędzany przez inne czynniki systematyczny spadek bezrobocia. Ewentualne wprowadzenie w życie proponowanych zmian mogą również odczuć firmy usługowe prowadzące obecnie działalność na terenie centrów handlowych – podkreśla.

Konstytucyjonalista prof. Marek Chmaj uważa, że złożony przez „Solidarność” projekt ustawy ograniczającej handel w niedziele wprowadza niezrozumiały, sprzeczny z zasadami sprawiedliwości społecznej i równości wobec prawa mechanizm dyskryminujący drobnych przedsiębiorców działających w systemach franczyzowych.

„Wyłączenie możliwości świadczenia usług handlowych przez przedsiębiorców prowadzących działalność gospodarczą na podstawie umowy franczyzy i umowy agencji w niedziele i święta jest niezgodne z zasadą równości podmiotów posiadających wspólną, wyróżniającą ich cechę” – napisał w swojej opinii.

Jego zdaniem, zakaz pracy w niedzielę dla samodzielnego przedsiębiorcy narusza jego prawa zarówno jako obywatela, jak i podmiotu gospodarczego. Zabranianie wykonywania własnej działalności nosi znamiona ograniczenia wolności osobistej.




Chmaj uważa, że wprowadzenie przepisów w obecnym brzmieniu projektu sprawi, że identyczne sklepy, różniące się tylko szyldem, będą mieć całkowicie odmienną sytuację prawną. To niezgodne nie tylko z konstytucją i elementarnymi zasadami prawa, ale także ze zdrowym rozsądkiem i minimalną uczciwością wobec obywateli – a nie można zapominać, że franczyzobiorcy są przede wszystkim obywatelami, którym należy się ochrona ze strony państwa.

Nie ma unijnych przepisów dotyczących niedzielnego handlu

To kraje członkowskie podejmują ostateczną decyzję, czy sklepy mogą być otwarte w tym dniu, czy też nie. W niektórych państwach, gdzie nie ma konkretnych przepisów dotyczących godzin otwarcia sklepów w niedziele i święta, sprawę reguluje zwyczaj. W dziewięciu z 28 państw Unii Europejskiej obowiązują znaczące ograniczenia dotyczące handlu w niedziele i święta. W pozostałych 19 przez cały tydzień zakupy można robić niemal bez limitów.



Niemal całkowity zakaz handlu w niedzielę i święta obowiązuje w:

Niemczech
Austrii

Częściowe restrykcje mają:

Belgia
Francja
Grecja
Holandia
Luksemburg
Węgry
Poza UE zakaz handlu w niedzielę obowiązuje w Szwajcarii i Norwegi.

Niedziela Polakom nie straszna

Nie ulega wątpliwości, że ewentualny zakaz handlu w niedziele odczułaby zdecydowana większość Polaków. Jak wynika z sondażu CBOS, zrealizowanego w lutym 2015 roku, aż 71 proc. rodaków przyznaje się do robienia zakupów w niedziele. 66 proc. ankietowanych nie ma nic przeciwko niedzielnym zakupom, a 59 proc. respondentów nie widzi nic złego w pracy zarobkowej w ostatni dzień tygodnia. Ale już do wykonywania dobrowolnej pracy zarobkowej bądź prac remontowo-porządkowych przyznaje się odpowiednio 24 i 22 proc. Polaków.

źródło: onet.pl


(Visited 64 times, 1 visits today)