busy do Holandii

 

Prawo autorskie: bowie15 / 123RF Zdjęcie Seryjne
Prawo autorskie: bowie15 / 123RF Zdjęcie Seryjne

Erekcja. Seks zawsze i wszędzie. Dowód mocy i siły. Kolejny atrybut mężczyzny sukcesu. A co jeśli on osiąga sukcesy w życiu zawodowym, a w sypialni jest bezradny?

Agnieszka: Obrazek numer jeden. Wieczór w sypialni. Przez 40 minut robię mężowi „loda”. Nagle jego penis mięknie. On wstaje wściekły, trzaska drzwiami do łazienki. Zostaje z tym sama. Znów się obwiniam. Co robię źle, dlaczego. Obrazek numer dwa. Następny poranek. On już od siódmej wydaje polecenia podwładnym. Przystojny, pewny siebie. Ten z wczoraj, i ten z dziś. Dwaj zupełnie różni mężczyźni.
Paweł: Przeciętny facet sto kilkadziesiąt razy dziennie myśli o seksie. Patrzę przez okno w biurze. Widzę laskę, która właśnie podchodzi do bankomatu wypłacić pieniądze. Myślę: ciekawe czy ma stanik. Jakie majtki. To są ułamki sekund, po których nie pamiętam o dziewczynie z bankomatu, zajmuje mnie codzienność. Seks był zawsze dla mnie bardzo ważny. Ale w tym najgorszym czasie wzwód miałem tylko wtedy, gdy oglądałem ostre strony pornograficzne.

MISTRZ W PRACY

Agnieszka: Byłam jego podwładną ponad rok. Koleżanki mówiły: „Dla takiego faceta można oszaleć. Chodzący testosteron”. Imponował mi. I imponowało mi również to, że mnie wyróżniał. Skończone prawo, zarządzanie, MBA, dodatkowe szkoły w Polsce, w Stanach, Wielkiej Brytanii. Znał kilka języków. Był świetnym menadżerem. Trochę może władczym, czasem bezkompromisowym, ale dzięki niemu największe, najbardziej znane firmy chciały, żeby nasza kancelaria ich reprezentowała.

Na pierwszej kawie z nim po prostu bałam się, że powiem coś głupiego. Ja, bystra, też wykształcona dziewczyna. Był facetem przy którym inni czuli się głupsi.

Paweł: Tak, chyba potrafię ogarniać pracę. Jestem zorganizowany, zdecydowany. W moim zawodzie to konieczność. Jeden błąd – i jesteś skończony. Polega na tobie wielu ludzi. Za wiele rzeczy jesteś odpowiedzialny. Środowisko jest małe. Duży stres, ale też ogromne profity. Za jedno zlecenie pieniądze, które inni zarabiają przez pół roku.

BEZRADNOŚĆ W ŁÓŻKU

Agnieszka: Pierwszy seks? Nawet nie pamiętam. Nie był specjalny. Nie mam z tych początków za wielu wspomnień. Brakowało mi bliskości. Tak jakby mój facet naczytał się podręczników: „jak zrobić kobiecie dobrze” i trzymał się tego. Ale też byłam na tyle zakochana, że nie przywiązywałam do tego tak dużej wagi. Łączyło nas milion ważniejszych rzeczy. Tak wtedy o tym myślałam.

Na początku on nie miał problemów z erekcją. Zaczęły się jakoś po urodzeniu naszego syna. Zaczynała się gra wstępna, potem seks. Czułam się podniecona i nagle czuję, że on już nie może. Co robi kobieta w takiej sytuacji? Zaczyna tańczyć przed mężczyzną i zrobi wszystko, żeby on znów miał wzwód. Ale o tym nie ma mowy. Na początku się starasz, próbujesz rozmawiać, potem zaczynasz przed tym seksem uciekać. Bo każdy jest dla ciebie porażką. On robił to samo. Nasze życie seksualne przestało istnieć. Tak, on raz na miesiąc inicjował coś. Zaraz „po” oddychałam z ulgą. I myślałam: „To teraz znów mam spokój”. Miałam niecałe 30 lat.


Paweł: Było mi zawsze bardzo dobrze z moją żoną w łóżku. Rozumieliśmy się, mieliśmy podobne upodobania. Prawie podobne, bo gdzieś bardzo pragnąłem przekroczyć granice, których ona przekraczać nie chciała. Szanowałem to. Wchodziłem na strony BDSM i w ten sposób realizowałem część swoich erotycznych fantazji. Nie wiedziała o tym. Miałem 39 lat, gdy zaczęło siadać mi libido. Już nie miałem ochoty na seks codziennie.

Zaczęły się problemy z erekcją. „Boże, to już” myślałem. Już, w sensie, że jestem stary. Wtedy pozazdrościłem kobietom – one zawsze mogą. Najwyżej kupią lubrykant, będą udawać orgazm. U faceta po prostu tak się nie da. Czujesz wstyd, zażenowanie. Im bardziej ona się stara, tym bardziej ty jesteś spięty. Koniec, nie możesz. To był moment, gdy w ogóle kobiety przestały mnie tak bardzo pociągać. Moja najbliższa przyjaciółka, i była dziewczyna, z którą o tym gadałem wysłała mi zdjęcie swoich nagich piersi: „Nawet ja cię nie pociągam?” zażartowała. A ja nie czułem nic. Po prostu pomyślałem tylko, że wciąż ma piękny biust. A kiedyś dla niej zwariowałem.

PRZYCZYNY

Agnieszka: Obwiniałam siebie. Jestem zła w łóżku, nie sprawdzam się. Zaczęłam nienawidzić swojego ciała, bo może było za mało pociągające. Oddalaliśmy się w innych sferach życiach. Szczególnie, że on ze mną o tym nie rozmawiał. Krzyczał: „Nie chcę tego analizować”. Potem stwierdził, że wszystko przez zły cholesterol. Zresztą zrobił sobie badania, zaczął brać leki. Było trochę lepiej, ale nie na tyle, żeby zmieniło to nasze seksualne życie.

Dopiero potem zrozumiałam, że łóżko to była jedyna sfera życia, w której nie miał kontroli, nie był idealny. Oboje nie byliśmy. Lubię film „Intymność”, w którym seks pozbawiony jest lukru i pokazany dokładnie takim jakim jest, gdy się na niego patrzy z boku: biologiczny, naturalistyczny. Myślę, że mój mąż nie dawał sobie rady z tym, że jakaś sfera jego życia nie jest do końca dopracowana. On, silny facet chciał, żebym w łóżku dominowała. Mnie to nie kręciło. Oddalaliśmy się od siebie na każdym polu.

Paweł: Rozmowa dwóch przepracowanych kumpli. „Co tam u Ciebie?” „Masakra. Już nawet nie chce mi się na gołe d… patrzeć. Jestem stary”. „Nie jesteś stary tylko przepracowany”.

Moja żona ciągle krzyczała: „Harujesz od rana do nocy”. I to była prawda. Spędzałem po kilkanaście godzin w biurze. Kosztorysy, plany, telefony. Totalny stres. Niby to co zwykle, ale trzy razy więcej. Cały czas byłem w niedoczasie. Do tego ojciec w szpitalu, siostra – problemy osobiste. Jedyne o czym marzyłem po wejściu do domu to, żeby wypić piwo, szklankę whisky i po prostu odpaść.

SKUTKI

Agnieszka: – Kiedyś powiedziałam do męża: „Chodzę po ulicy jak wygłodniała suka. Nie możesz mnie tak traktować. Musimy coś z tym zrobić”. Nie chciał. Seksuolog to zło. Psycholog to zło. Gdzie mężczyzna sukcesu opowie specjaliście o swoich problemach. Nie miałam sił na walkę, poddałam się. Zaczęłam go zdradzać w końcu odeszłam. Oficjalnie naszym problemem był brak erekcji. Ale to nieprawda. Problemem było to, że mnie odtrącał, nie dawał sobie pomóc. I ja już nie miałam na to siły. Dziś jesteśmy sobie bliscy, przyjaźnimy się. Ale tamten temat, to wciąż tabu między nami.

Paweł: – Moje problemy z erekcją trwały koło roku. Zamawiałem tabletki przez internet, oszukiwałem się, że jest ok. W końcu ona powiedziała: „Albo jedziesz na urlop, odpuszczasz pracę albo nie wiem co będzie”. Zgodziłem się. Dużo nam dała ostatnia podróż do Azji, gdzie spędziliśmy trzy tygodnie. Staram się pracować mniej, boję się tego, że jestem coraz starszy. Prawda jest jednak taka, że my się bardzo z żoną kochamy. I ona cały czas była w tym wszystkim dla mnie wsparciem. Mam do siebie żal, że nieraz przed nią uciekałem. Czułem się strasznie wiedząc, ze sprawiam jej ból.

P.S
Agnieszka i Paweł się nie znają.
Agnieszki mąż jest doradcą podatkowym.
Paweł pracuje w jednej z największych firm medialnych.

(Visited 166 times, 3 visits today)