Kebab – w polskim wydaniu, to nie jest zdrowe jedzenie. Czy jednak oprócz oczywistego nie najlepszego wpływu na zdrowie ma jeszcze drugie dno? Dotarliśmy do polskiej pracowniczki jednego z punktów…




Codzienne busy do Holandii, Niemiec Belgii i Polski, bez przesiadek, pod dom nowymi autami
Codzienne busy do Holandii, Niemiec Belgii i Polski, bez przesiadek, pod dom nowymi autami

Redakcji InnegoExpressu udało się porozmawiać z żoną i jednocześnie pracowniczką jednego z punktów z kebabem swojego męża – radykalnego muzułmanina.

” Ludzie dziwią się, że wyszłam za araba, ja jestem bardzo zadowolona – czysty, zadbany i kulturalny. Wszystko to do momentu, w którym kazał mi to robić w pracy. Zdecydowałam się wyznać całą prawdę, bo nie mogę tego dusić w sobie.




Mój mąż radykał regularnie każe dodawać niewielkich i niewyczuwalnych ilości trutki na szczury, nasz kebab regularnie jedzą narodowcy, on podając go w duchu śmieje im się w twarz, także dlatego, że jeszcze wczoraj krzyczeli „Araby WON!”. Jego pracownik Rishi lubi się czasem spuścić do sosu, mąż nie widzi w tym nic złego, traktuje innowierców jak podrzędnych ludzi.



Mnie ostatnio zmuszał do seksu grupowego na zapleczu, stwierdził, że to przecież piękna sprawa dzielić się żoną ze swoimi kuzynami, raz to zrobiłam, jego starszy kuzyn chciał uprawiać koprofilię, kiedy ten wyszedł na chwilę obsłużyć klienta. Rąk oczywiście nie mył. Raz musiałam to zrobić, za drugim zdążyłam uciec. Nie muszę chyba wspominać jakie mięso jest kupowane do kebaba – najgorsza mielonka wszystkiego…”

źródło: innyexpress.pl

(Visited 776 times, 1 visits today)