Bakterie E.coli, gronkowca, a nawet jaja groźnych pasożytów. To wszystko czyha na klientów hipermarketów. W sklepowych wózkach jest więcej bakterii niż w publicznej toalecie. To oznacza, że zwykłe zakupy mogą się dla nas zakończyć poważnym zatruciem albo długotrwałym i trudnym do wyleczenia zakażeniem. Kolejne kontrole pokazują, że przez lata niewiele się tu zmienia. Sklepy przekonują, że dokładają wszelkich starań, by wózki były czyste. W Biedronce dezynfekuje się je… dwa razy w roku. – donosi Wirtualna Polska



wózki sklepowe

Brud w sklepach nie jest tylko polskim problemem. Naukowcy z Uniwersytetu Arizony przebadali pod kątem skażenia bakteryjnego wózki sklepowe w czterech stanach USA. Okazało się, że na 72 proc. z nich znaleziono chorobotwórcze bakterie znajdujące się w kale. W 50 proc. próbek wiele różnych groźnych dla człowieka szczepów, a na 36 proc. znaleziono niezwykle niebezpieczne bakterie E.coli.

– To więcej niż można znaleźć w toalecie supermarketu – skwitował nadzorujący badania mikrobiolog prof. Charles Gerba. W jego ocenie wyniki uzyskane przez jego zespół mogą wyjaśnić wcześniejsze, które wykazały, że u dzieci jeżdżących w wózkach sklepowych, częściej niż u innych rozwijają się zakażenia wywołane przez bakterie salmonelli.

Podobne wnioski przedstawił warszawski sanepid. W próbkach wykryto groźne drobnoustroje, a nawet jaja pasożytów odzwierzęcych. – Cały czas wyrywkowo kontrolujemy czystość wózków w poszczególnych województwach. Ostatnio w Poznaniu. Niestety prawie zawsze te wyniki są słabe. Zarządzający marketami twierdzą, że dbają o to, ale nawet poznańska kontrola wykazała obecność jaj pasożytów i wszelkich bakterii. Przed kilkoma laty znaleźliśmy na wózku też bardzo groźnego gronkowca – mówi rzecznik prasowy Głównego Inspektoratu Sanitarnego Jan Bondar.




busy holandia polska

Na oko są czyste

Wspomniana kontrola na terenie województwa wielkopolskiego przeprowadzona była w 706 sklepach. Łącznie wystawiono 42 mandaty na kwotę 9,3 tys. zł. Najczęściej wózki były brudne i zniszczone. Brakowało też procedur i instrukcji dotyczących mycia i dezynfekcji. – Niedociągnięcia mogą się zdarzyć, ale niepokoi brak właściwych procedur. Zwłaszcza duży supermarket powinien mieć szczegółowy program mycia takich wózków z przypisaniem do tego konkretnych osób. To powinno być proste zwłaszcza przy zatrudnianiu tak wielu pracowników. Jednak kolejne kontrole pokazują, że wiecznie jest coś z tym nie tak – mówi Bondar.




Jak wyglądają kontrole? Ci, którzy oczekują bardzo dokładnych badań z pobieraniem wymazów i szukaniem wszelkich śladów zanieczyszczeń, będą rozczarowani. – Sprawdzanie czystości wózków jest jednym z elementów kontroli, w której nasi pracownicy przyglądają się również sklepowym półkom i podłogom – mówi Magdalena Mieszkowska z Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej we Wrocławiu. – Zazwyczaj po prostu naocznie sprawdzamy, czy są czyste – dodaje.

Być może dzieje się tak też dlatego, że brakuje w Polsce jasnych wytycznych, jak często i czym powinny być myte wózki. Istnieje wymóg dotyczący tworzeniu procedur sprzątania przez sklepy, ale w przepisach dość enigmatycznie zapisano jedynie, że wszelkie przedmioty, instalacje i sprzęt, pozostające w kontakcie z żywnością muszą być skutecznie czyszczone oraz w miarę potrzeby dezynfekowane.



„Czyszczenie i dezynfekowanie musi odbywać się z częstotliwością zapewniającą zapobieganie jakiemukolwiek ryzyku zanieczyszczenia” – głoszą przepisy.

Generalnie oznacza to, że po prostu powinny być czyste, a że nie zawsze tak jest, pokazują kontrole, badania naukowe i nasze codzienne wizyty w sklepach wielkopowierzchniowych. Warto również zwrócić uwagę na to, że i kary za takie zaniedbania nie są wysokie. – Mandat do 500 zł to nie jest coś, co zaszkodzi sieci marketów. Problem jest nam dobrze znany, rocznie dostajemy 30 tys. skarg, z czego co najmniej kilka procent niezmiennie dotyczy wózków sklepowych – zauważa Jan Bondar.

Myjnia, której nikt nie chce

Problem, ale i biznesową szansę zauważył Zbigniew Kargul. Wynalazca z Wrocławia jest już właścicielem patentu specjalnej myjni dezynfekującej do wózków sklepowych. Sprzęt został pozytywnie zaopiniowany przez sanepid. Niestety nikt go nie chce.

– Dzwoniłem i pisałem do wszystkich sieci działających w Polsce. Tylko w dwóch przypadkach ktoś ze mną w ogóle chciał porozmawiać. Ja już nawet nie rozmawiam o sprzedaży, proponuję wynajem urządzeń po kilkaset złotych miesięcznie, ale to nic nie zmienia – mówi Kargul, który wycenia swoje urządzenie na 12 tys. zł.




źródło: wp.pl


(Visited 106 times, 2 visits today)