Jeśli Urząd Miejski w Warszawie byłby firmą, to zepchnąłby Asseco z 14 pozycji listy spółek zatrudniających najwięcej pracowników w Polsce i uplasowałby się tuż za plecami PZU. Wedle zapowiedzi ratusza zatrudnienie jeszcze wzrośnie w tym roku o 300 osób.

„Lista 500” to doroczny ranking firm, w którym „Rzeczpospolita” opisuje czołowe spółki w Polsce pod różnymi kątami. Jest w nim zestawienie największych pracodawców, gdzie na czele niezmiennie jest Poczta Polska z 75 tysiąca „przeciętnego” zatrudnienia, czyli średniej z całego roku. Drugi jest właściciel Biedronki (niecałe 55 000), trzecia jest PGE (niecałe 39 000 pracowników), pierwszą dzisiątkę domyka śląski Tauron, który liczy 25 000 zatrudnionych.

Urząd Miasta Stołecznego Warszawy, wraz z podległymi mu jednostkami, w tym urzędami dzielnicy, nie jest gorszy. Nie załapał się co prawda do TOP 10, ale jest blisko. W jednym z własnych pism urzędnicy wyjaśniają, że „średnioroczny stan

zatrudnienia możliwy do osiągnięcia w 2016 roku kształtuje się na poziomie ok. 22 009,28 etatów”. To daje niezłe 14 miejsce w rankingu największych pracodawców, jeśli UM Warszawa byłby firmą!

 

Przerost kadry urzędniczej jest problemem nie tylko Warszawy, ale każdej struktury administracyjnej. W Warszawie na jednego urzędnika przypada 79 mieszkańców – to sporo. Ogółem jest w Polsce ok. 415 000 osób zatrudnionych w administracji publicznej, czyli samorządzie, urzędach centralnych, skarbowych i reszcie administracji państwowej, a na ich pensje dwa lata temu wydawaliśmy rocznie 21 092 730 000 złotych.

W Warszawie wynagrodzenia kształtowały się mniej więcej tak:

– dyrektor biura: 13 000 złotych miesięcznie (brutto);

– księgowy: 10 000 złotych;

– radca prawny: 7 200 złotych;

– sekretarka, kierowca, informatyk: 4 000 złotych;

– telefonistka: 2800 złotych;

– sprzątaczka, młodszy referent: 2600 złotych.

źródło: superbiz.pl

(Visited 48 times, 2 visits today)