– Przez osiem lat budowano Polskę z dykty. Ale jeżeli udało się ją odbudować z ruin po wojnie to da się i teraz – krzyczał na wiecu Andrzej Duda, jeszcze jako kandydat na urząd prezydenta. Cztery miesiące później, już jako głowa państwa, zmienił zdanie i otwarcie przyznał, że „Polska jest piękna i staje się coraz silniejsza”. Warto zauważyć, że Andrzej Duda nie jest jedynym politykiem PiS, który tak szybko zmienił zdanie. Co ciekawe, im bardziej nas w UE krytykują, tym Polska jest piękniejsza.

Jarosław Kaczyński cztery lata temu mówił, że rząd doprowadził kraj do ruiny i teraz „wszystkiego się pozbywa, żeby za wszelką zdobyć jakieś środki”. Piotr Gliński w lipcu zeszłego roku przekonywał o potrzebie odbudowania państwa polskiego i demokracji. Tymczasem dziś, gdy z zachodu coraz więcej pada słów krytycznych wobec rządów PiS, politycy tej partii tym chętniej przedstawiają nasz kraj jako wzór do naśladowania, tygrysa Europy, który powstał z kolan i pnie się w górę. Mamy przecież taki wspaniały program 500+, a polska demokracja ma się dobrze jak nigdy dotąd.

Codzienne wyjazdy Busem do Holandii +48 533 123456, otobus.com.pl
Codzienne wyjazdy Busem do Holandii +48 533 123456, otobus.com.pl

Czwarta część Polski zdegradowana ekonomicznie
Politycy PiS lubią pisać programy. Dziś mówi się o programie 500+ i planie Morawieckiego. Cztery lata temu do laski marszałkowskiej wpłynął projekt ustawy o Narodowym Programie Zatrudnienia. W dokumencie znalazła się lista gmin „zdegradowanych ekonomicznie”. Tylko dwa województwa, małopolskie i lubuskie, nie miały w swoich granicach gmin zrujnowanych. Ogółem liczba gmin zdegradowanych obejmowała według polityków PiS jedną czwartą terytorium Polski.

Beata Szydło, kandydatka na premiera Polski, stała przed kamerami ustawionymi na tle opuszczonej fabryki Odra i mówiła o tym, że trzeba odbudować zakłady produkujące nici. Przekaz był mocny, hasło o Polsce w ruinie zaczęto podchwytywać na portalach prawicowych, weszło do powszechnego obiegu.

O Polsce w ruinie mówili wszyscy, zdjęcie z Nowej Soli obiegło świat. I tylko szkoda, że nikt nie dodał informacji o tym, ze nowa fabryka stoi niedaleko, i że jest bardziej nowoczesna. Tyle, że działa pod inną nazwą. Nowa Sól to miasto, gdzie funkcjonuje kilkanaście nowoczesnych fabryk i zakładów, bezrobocie w ostatnich latach spadło z 40 do 10 proc.. Jednak po ostatnich wyborach w powszechnej świadomości na długo zostanie zapamiętane jako ruiny fabryki, które można było zobaczyć na spocie wyborczym.

– Jestem przerażony. Schody na Centralnym działały, z przyzwyczajenia omal nie wywinąłem orła chcąc zejść w trakcie, kiedy one już się poruszały … Jadę obrzydliwym pociągiem, o zgrozo! jest bezczelnie nowoczesny, chamsko czysty, mam żenująco dużo miejsca na nogi, co powoduje mą konfuzję i wywołuje lęk egzystencjalny. Mój i smutnych współpasażerów – pisał na Facebooku Mateusz Damięcki. W sieci pojawiło się wiele innych komentarzy i zdjęć, dzięki którym wyśmiewano hasło wyborcze PiS.

Zmiana tonu
W końcu dziennikarze dotarli do Brzeszcza. Miasta, w którym Beata Szydło była burmistrzem. Mieszkańcy opowiadali, że wieczorem strach wyjść na ulicę, że była pizzeria, ale już została zamknięta, że miasto żyje głównie z kopalni, ale ta ma być zamknięta. – Nie mówimy, że wszystko jest złe, że Polska jest w ruinie. Ale dziś Polska z pewnością jest bardzo źle rządzona – zmieniła trochę ton narracji Beata Szydło po tym, jak w sieci zaczęto publikować zdjęcia jej rodzinnego Brzeszcza. Jak podkreślał w wywiadzie dla „Gazety Wyborczej” prof. Mikołaj Cześnik, politolog, ludzie zauważyli, że hasło o Polsce w ruinie jest zwyczajnie fałszywe. Naruszyło ich godność i podważyło sukcesy, na które tyle lat pracowano, więc się zbuntowali i zaczęli je wyśmiewać w sieci.

– Zwolennicy PO starają się wyszydzić określenie. Wrzucają do internetu zdjęcia ładnych budynków z ładnych miast. Prawda jest taka, że takie zdjęcia można zrobić w każdym kraju afrykańskim – mówił Rafał Ziemkiewicz w TVP. Jednak hasła nie dało się dłużej bronić. I na szczęście nie ma takiej potrzeby.

Dziś, kilka miesięcy po wyborach Polska, nareszcie jest krajem demokratycznym i dostatnim. Rozwijamy się szybko, i tylko ta Europa z jakichś powodów ma do nas ciągle jakieś pretensje. W każdym razie taki dziś płynie przekaz z mediów publicznych kontrolowanych przez Prawo i Sprawiedliwość.

W swoim orędziu po objęciu sterów rządu Beata Szydło zapowiadała: „Program mojego rządu mogę streścić w jednym zdaniu: po pierwsze rozwój, po drugie rozwój, po trzecie rozwój”. Takiego tempa zmian nikt się chyba nie spodziewał, tym bardziej, że sama premier uspokajała, iż zmiany będą miały charakter ewolucyjny.

– Polska nie przypadkiem została wybrana do roli gospodarza szczytu NATO – twierdzi Minister Obrony Narodowej Antoni Macierewicz. – Jest w tym niespokojnym świecie, w którym żyjemy, krajem bezpiecznym i gwarantującym innym bezpieczeństwo – dodał minister, jakby nie pomny tego, że za stan bezpieczeństwa odpowiada jeszcze poprzedni rząd Platformy Obywatelskiej. Ten sam minister co pewien czas mówi o kompletnej niemocy państwa, które pozwoliło na śmierć prezydenta w katastrofie smoleńskiej.

Jeszcze lepiej jest gospodarce. Wicepremier i minister rozwoju Mateusz Morawiecki chwali się, że Polska zajęła wysokie miejsce w rankingu Indeksu Wolności Gospodarczej. Nie ma w tym nic nagannego, chwalić się wręcz należy, 39. miejsce jest najlepszym naszym wynikiem w historii. Tyle tylko, że za ten wynik w najmniejszym stopniu „odpowiedzialne są” rządy PiS i całą pracę w tym zakresie wykonało PO. Przez ostatnich osiem lat.

Polska nie jest w ruinie…
Polska nie jest w ruinie w stanie naocznym – prostował słowa o Polsce w ruinie prezes Jarosław Kaczyński. – Ale to wszystko razem nie funkcjonuje w ten sposób, jakby mogło działać – dodał prezes. Czyli jak? Trzeba było zdemolować Trybunał Konstytucyjny, żeby Polska była jeszcze piękniejsza i rozwijała się szybciej? Za to zamieszanie, jakie narosło w ostatnich miesiącach wokół TK krytykowani jesteśmy w Unii Europejskiej i w Stanach Zjednoczonych. Grożą nam sankcje, choć jeszcze pół roku temu Beata Szydłoprzekonywała, że „cenimy to wszystko, co przynosi nam przynależność do UE, dlatego będziemy dążyć do przestrzegania zasad, które legły u zasad powstającej Europy”.

Gdy PiS był w opozycji, to na prawo i lewo „niezależne” media grzmiały o łamaniu demokracji, o fałszowanych wyborach, o deptanych prawach obywatelskich. Gdy PiS wybory wygrał to zarówno media „niezależne”, jak i przejęte media publiczne, mówią tylko o tym, jak to każdy może wyjść na ulicę i zaprotestować. – Przecież to jest esencja demokracji – twierdzi Joachim Brudziński. Jakby zupełnie nie miało znaczenia, dlaczego ci ludzie na ulice wyszli…

… ale jeszcze może być
Prawda jest taka, że Polska dopiero może być w ruinie. Większość polityków PiS zdaje się nie rozumieć mechanizmów gospodarczych, a czasem zwyczajnie ulega żądaniom związkowców. PiS musi powrócić do władzy, aby odbudować gospodarkę morską – twierdził w 2012 roku Joachim Brudziński. Odbudowa stoczni szczecińskiej często powtarzała się jako motyw przewodni, jeszcze w latach 2005-2007 wpompowano w nią gigantyczne pieniądze. Mimo to stocznia upadła, na terenach stoczni powstało kilkadziesiąt mniejszych, prywatnych firm, zatrudniających w sumie w sumie kilka tysięcy osób. Działają prężnie, ale Brudziński wciąż śni o potędze i opowiada o potrzebie wskrzeszenia stoczni.

Im dłużej rząd PiS trwa przy swoim zdaniu w sprawie Trybunału Konstytucyjnego, im bardziej łamana będzie konstytucja, tym większa jest szansa na to, że spadną na nas kary i sankcje z Brukseli. Dziś jest to jeszcze mało prawdopodobne, choć wcale nie niemożliwe. – Jesteśmy Europejczykami i nikt nam tego nie odbierze – mówiła dla TVP Info Beata Szydło. – Polska nie ma kłopotów w Unii Europejskiej, a od wyboru wyboru nowego prezydenta i władz parlamentarnych znaczenie Polski rośnie w UE – mówił już po ogłoszeniu rezolucji PE w sprawie Polski marszałek sejmu Marek Kuchciński. Oby się nie okazało, że to takie samo zaklinanie rzeczywistości jak wcześniejsze słowa o ruinach i zgliszczach.

Unia nie może sobie pozwolić na to, żeby w obliczu możliwego wyjścia z UE Wielkiej Brytanii, Grecji i Holandii dochodziło w Polsce do łamania prawa i konstytucji. Zbyt wiele może na tym stracić prestiż samej UE. Można się spodziewać, że skończy się na czymś poważniejszym niż grożenie palcem. A jeśli stracimy unijne dotacje będzie trudno dłużej udawać, że nic się nie stało i problemy jakiegoś Trybunału nikogo nie interesują.

Dziś rząd chętnie przypisuje sobie sukcesy rządów poprzedników, a wszelkie potknięcia wyjaśnia kłodami rzucanymi pod nogi przez opozycję. Tę wstrętną opozycję, która nie zawahała się donieść na polskie władze do Brukseli, choć przecież jest u nas tak pięknie i demokratycznie. Łatwo się domyślić, że jeśli spadną na Polskę sankcje, zostanie to wyjaśnione obłudą i zdradą posłów PO czy Nowoczesnej. Ja powiedział marszałek senatu Stanisław Karczewski: „bardzo żałuję i źle się stało, że politycy PO donieśli do Parlamentu Europejskiego na polski rząd”. W mediach publicznych można zobaczyć relacje o tym, jak PiS z sukcesami buduje kraj demokratyczny i dostatni. A przecież zaledwie pół roku temu była to straszna ruina.

 

źródło: naTemat.pl

(Visited 39 times, 3 visits today)