Rozregulowanie maszyny

Typ mojej pracy sprawia, że czasem muszę wstawać o szóstej, a czasem mogę spać ile chcę. Innym razem muszę zarywać noce, bo deadline goni, aby później mieć kilka dni spokoju. Efekt tego jest taki, że często jestem mocno rozregulowany jeżeli chodzi o sen. Zauważyłem, że nie przynosi to dobrych rezultatów.

Oczywiście, wczesne wstawanie nie jest dla wszystkich i nikogo nie chce do tego namawiać. Gdy narzucam sobie „reżim” wstawania o tej samej godzinie każdego dnia, to jakoś to wszystko sprawniej idzie. Z wszystkim zdążam na czas, wszystko sprawia mi więcej frajdy i zabawy, a jak wstanę później niż zakładałem, zjem śniadanie, ogarnę się, to już jest taka godzina, że pora robić obiad i przez cały dzień nic nie jest ruszone.

 

Wystarczyło zmienić jedynie godzinę wstawania, aby inne sprawy, czy to zawodowe, czy rodzinne, zaczęły się lepiej układać.

Wymyśliłem, że czas przeprowadzić małą regulację organizmu. Bez wielkich szaleństw, bez skrajności, z głową i mądrze. Reguluję się od półtora tygodnia i już widzę pozytywne rezultaty.

 

Busy do Holandii. Codzienne przejazdy bez limitu Bagażu

Strategia regulacji

1. Po pierwsze ustaliłem, że chcę wstawać przed godziną 7. Docelowo 6.45, tak żeby o 7 już być na nogach i słuchać jakiejś pozytywnej muzyki. Nie jest to jakaś super wczesna pora. Taka normalna i takiej potrzebuję.

2. Może zdarzyć się sytuacja, że położę się spać ekstremalnie późno, więc żeby nie popadać w skrajności, daję sobie ludzkie przyzwolenie na wstanie czasem odrobinę później. Wiadomo jak to jest, tu jakieś spotkanie się przedłuży, tu jakiś wieczorny wypad do kina, nocna podróż itp. Jesteśmy tylko ludźmi.

3. Aby nie wstawać dla samego wstawania warto sobie wymyślić jakiś cel. Ja poranki będę poświęcał na wprowadzanie zmian w firmie + rozwój bloga. Bo sprawia mi to frajdę, a dzięki temu poranki będą bardzo fajne.

4. No właśnie – poranki. Wychodzę z założenia, że realizowanie takich postanowień nie może być męczarnią. Zobaczcie jak dużo zależy od naszego podejścia. Jeżeli spojrzymy na to tak, że jest to coś ciężkiego, że to katorga itp. to faktycznie tak będzie. Jeżeli nastawimy się, że może to być ciekawe i przyjemne to…też takie może być! Nauczyłem się tego poprzez bieganie. Warto zrobić z tego trochę styl życia, dodać jakieś ciekawe elementy, które podbudują nas do działania. Żeby się w jakiś sposób nagradzać na początku wyzwania pobiegłem do „Pożegnanie z Afryką” i zakupiłem dwie dobre kawy. Jedna karmelowa, a druga Jawa. Fajnie jest rano pić taką kawę i sprawdzać, czy to jawa, czy sen : ) Może samo wyrwanie się z łóżka jest trudne, ale jak już wstanę, włączę jakąś dobrą muzyczkę, zaparzę taką kawę, zrobię super śniadanie i wezmę się za poranna prasówkę, to jest cudownie.

5. Jeszcze jeden element – społeczność. Na grupie facebookowej codziennie rano meldujemy się po przebudzeniu. Dodatkowo niektóre osoby dzwonią do siebie i budzą się nawzajem, mówiąc coś miłego na początek dnia. Jeżeli macie ochotę, też możecie dołączyć.

Na razie do końca stycznia, później będziemy wprowadzać ewentualne zmiany i poprawki. Działam tak już od półtora tygodnia i naprawdę czuję rezultaty. To taki mały efekt motyla – wystarczyło zmienić jedynie godzinę wstawania, aby inne sprawy, czy to zawodowe, czy rodzinne, zaczęły się lepiej układać.

Co do nawyków – po maratonie poznańskim zrobiłem sobie ponad 2 miesiące przerwy od biegania.

źródło: zyciejestpiekne.eu

 

(Visited 36 times, 1 visits today)