Tata Gabriela zgłosił porwanie syna pod koniec lutego. Hiszpańska policja odkryła zwłoki chłopca w samochodzie drugiej żony mężczyzny.




Codzienne busy do Holandii, Niemiec Belgii i Polski, bez przesiadek, pod dom nowymi autami

Morderczyni przed kamerami grała poruszoną zaginięciem „opiekunkę” dziecka. Imigrantkę z Dominikany Anę Julię Quezadę nagrała kamera bezpieczeństwa hotelu w pobliżu miejsca zaginięcia dziecka. W momencie zatrzymania kobiety, w bagażniku auta 43-latki znaleziono ciało dziecka.

Gabriel Cruz zniknął w miejscowości Las Hortichuelas w regionie Almeria 27 lutego. Policja twierdzi, że od samego początku to macocha chłopca była ich główną podejrzaną.



Być może na sumieniu Any Julii Quzady jest życie jeszcze innego dziecka. Wznowiono bowiem śledztwo w sprawie, jak wówczas sądzono, przypadkowej śmierci 4-letniej dziewczynki znajdującej się pod jej opieką, gdy pracowała jako niania w Burgos – donosi „El Pais”.

Śledczy będą „brali pod lupę” cały 20-letni pobyt imigrantki w Hiszpanii. W kontekście śmierci małego Gabriela Cruza fakt, że 4-latka pod jej kuratelą wypadła przez okno, stał się mocno podejrzany. W przypadku zaginięcia 8-latka podejrzenia padły na nią z powodu kluczenia w zeznaniach m.in. dotyczących telefonu komórkowego chłopca, który „magicznie” gubiła i odnajdywała w przeciągu kilku dni.

Maluch ostatniego dnia, gdy widziano go żywym, przebywał w domu babci. Potem znaną sobie dobrze drogą miał przejść do domu kuzyna, ale nigdy tam nie dotarł. Po 4 dniach znaleziono jego podkoszulek koło pobliskiej oczyszczalni ścieków. W czasie poszukiwań Quezada pokazywała się jako strapiona pocieszycielka taty chłopca. Pomagała mu występując na spotkaniach z mediami, nosiła nawet podkoszulek z podobizną dziecka.

Ponoć domniemana zabójczyni i macocha Gabriela była w bardzo złych stosunkach z babcią chłopca. Pani Carmen nigdy nie pogodziła się, że Ana Julia Quezada weszła do jej rodziny – zauważa hiszpański dziennik.




Quezada przed poznaniem Angela Cruz, ojca Gabriela, od 3 lat prowadziła w tej samej miejscowości niewielki bar. Gdy się związali, kobieta pozostawała bez pracy. Jej poprzedni partner nazwał ją w rozmowie z dziennikarzami „rozkapryszoną” i „domagającą się drogich prezentów”. Motyw zbrodni pozostaje zagadką. „El Pais” wskazuje na 2 hipotezy: emocjonalna, czyli zazdrość o chłopca, oraz finansowa – Quezada mogła chcieć udawać porwanie, by potem domagać się okupu za dziecko. To jednak jest już przedmiotem śledztwa.

źródło: o2.pl

(Visited 117 times, 1 visits today)