Prawie 3 tysiące osób z podrobionymi dokumentami chciało w ubiegłym roku wjechać do Polski – czytamy w „Rzeczpospolitej”.
Coraz więcej cudzoziemców próbuje wjechać do Polski na fałszywych lub wyłudzonych dokumentach. Przeważającą większość stanowią wyposażeni w budzące wątpliwości wizy Ukraińcy. Jednak pojawiają się także lewe paszporty – ponad 100 ujawnili w zeszłym roku pogranicznicy. Na szczęście polskie dokumenty są dobrze zabezpieczone, więc ich podróbki są sporadyczne, a jeśli już, to nieudolne.




– W 2015 r. fałszywe, a więc przerobione, podrobione dokumenty, czyli zarówno wizy, stemple, jak i paszporty oraz dowody osobiste, ujawniliśmy u ponad 2,7 tys. osób – mówi „Rzeczpospolitej” Agnieszka Golias, rzeczniczka Komendy Głównej Straży Granicznej.

Z masy dokumentów, jakie kontrolują pogranicznicy, wyłowiono 2117 lewych wiz, 401 fałszywych stempli, 106 paszportów i 90 dowodów osobistych, ponadto 58 dokumentów pobytowych i 17 innych.

Jak wyjaśnia Agnieszka Golias, chodzi o dokumenty przerobione, podrobione, wyłudzone, a także oryginalne, tyle że należące do innej osoby.

Ile wśród ponad setki podrobionych paszportów było wystawionych przez kraje strefy Schengen – nie wiadomo. Dane SG mówią o „obywatelach państw trzecich” złapanych z fałszywkami.

Dominują wyłudzone wizy, którymi posługiwali się cudzoziemcy – tych w ubiegłym roku pogranicznicy ujawnili blisko 2,1 tys. (z czego ponad 95 proc. to wizy wyłudzane na podstawie tzw. oświadczeń o zamiarze powierzenia pracy na terytorium Polski). To znaczący wzrost, bo w 2014 r. takich przypadków było 1,4 tys., a w 2013 r. – 1,3 tys.

Takie wizy posiadali głównie Ukraińcy, wykorzystując je jako sposób na dostanie się do naszego kraju w celach zarobkowych. Kolejni z lewymi wizami to Białorusini i przybysze z Mołdowy.

Zdarza się, że zatrzymani obcokrajowcy mają paszporty oryginalne, tyle że cudze.

– Tak jak 21-letnia Ukrainka, która podczas kontroli posłużyła się paszportem trzynastoletniej córki swojego znajomego – mówi jeden z pograniczników.

Podrobionych paszportów czy dowodów, z którymi wpadają cudzoziemcy, jest nieporównanie mniej.




2

Na lotnisku w Modlinie w lutym 2016 r. wpadł 34-letni Gruzin, który miał bułgarski dowód osobisty i prawo jazdy. Okazały się przerobione na wzór oryginalnych. Z kolei pod koniec 2015 r. na Okęciu zatrzymano dwóch Albańczyków próbujących na „lewych” dokumentach wylecieć na Wyspy.

Dużo rzadziej z podróbkami wpadają cudzoziemcy z bardziej egzotycznych krajów, np. Afganistanu, Syrii czy krajów Afryki – chociaż problem dotyczy także ich.

Jak w grudniu 2015 r. pisała „Rzeczpospolita”, w grupie Erytrejczyków, którzy przybyli do Polski, była 49-latka, która trafiła do naszego kraju przez Sudan i Arabię Saudyjską, a chciała zamieszkać w Szwecji. Naszemu reporterowi wyznała, że wiza, którą za niemałe pieniądze kupiła od pośrednika w Arabii Saudyjskiej, jest wydana przez Polskę.

Zalew różnego rodzaju podróbek zauważają też pracownicy Urzędu do spraw Cudzoziemców.

– Dość często spotykamy się z fałszywymi dokumentami przedstawianymi przez cudzoziemców składających w Polsce wnioski o udzielenie ochrony międzynarodowej: statusu uchodźcy lub ochrony uzupełniającej – potwierdza „Rzeczpospolitej” Jakub Dudziak, rzecznik Urzędu ds. Cudzoziemców. – Z naszych danych wynika, że sfałszowane dokumenty pochodzą m.in. z Rosji (Czeczenii), Afganistanu, Pakistanu, Somalii, Nigerii, Bangladeszu, Iranu czy Turcji – dodaje.




Na podrobione materiały – jak mówi rzecznik – pracownicy Urzędu natrafiają podczas postępowania weryfikującego dokumenty, które mają potwierdzić historię danej osoby, a zwłaszcza fakty mogące świadczyć o prześladowaniach w ojczyźnie. Są to np. świadectwa szkolne czy legitymacje partyjne. Urząd skrupulatnie je sprawdza, współpracując w tym zakresie ze służbami i placówkami dyplomatycznymi.

Kryzys migracyjny w Europie i fala uchodźców pociągnęły za sobą zainteresowanie dokumentami umożliwiającymi wjazd do krajów Unii Europejskiej. W lewe papiery nielegalnych imigrantów zaopatrują międzynarodowe gangi przemytników. Na przykład w grudniu 2015 r. policja w Rio de Janeiro rozbiła grupę, która dostarczała sfałszowane brazylijskie dokumenty dla Syryjczyków. Fałszywki mieli niektórzy zamachowcy w Paryżu. Łakomym kąskiem są też polskie dokumenty. Ale ze względu na poziom i liczbę zabezpieczeń wątpliwe jest, by przybyło amatorów ich fałszowania, w grę może raczej wchodzić ich kupowanie. Jednak cudzoziemiec z polskim paszportem szybko zostałby wyłowiony.
źródło: wp.pl