• Policjanci zostali zastrzeleni w Baton Rouge
• Nie wiadomo, ilu policjantów nie żyje – rzecznik policji mówi o „wielu funkcjonariuszach”
• Na początku lipca policjant zastrzelił tu czarnoskórego sprzedawcę
• Z informacji biura szeryfa wynika, że jeden ze sprawców został „zneutralizowany”
• Trwa obława na kolejne dwie osoby




Policjanci zostali zastrzeleni w Baton Rouge w amerykańskim stanie Luizjana, gdzie na początku lipca policjant podczas próby zatrzymania zabił czarnoskórego sprzedawcę, co wywołało falę protestów – podały lokalne media. Nie wiadomo jeszcze, czy dzisiejsze zajście ma jakiś związek z tamtą sprawą i czy jest odwetem.

Sprzeczne są informacje dotyczące liczby ofiar śmiertelnych. Niektóre z mediów podają, że śmierć poniosło dwóch funkcjonariuszy, inne – że nie żyją trzy osoby. Rzecznik miejscowej policji Don Coppola powiedział lokalnej telewizji WAFB9, że „wielu funkcjonariuszy zostało postrzelonych”, a okoliczności tego wydarzenia są niejasne.

Do strzelaniny doszło w pobliżu siedziby policji w mieście. Mieszkający w pobliżu świadek, którego cytuje „New York Times”, powiedział, że słyszał 10-12 strzałów. Zamknięto okoliczne drogi.

Inny ze świadków opowiadał w lokalnym radiu, że widział na czarno ubranego mężczyznę z zakrytą twarzą, który strzelał na oślep do policjantów.




niedziela do polski
Trwają poszukiwania sprawcy lub sprawców.

5 lipca w Baton Rouge podczas interwencji policjanci zastrzelili Afroamerykanina. Wydarzenia te doprowadziły do protestów w całym kraju. W Dallas podczas jednego z takich protestów zginęło od kul snajpera pięciu policjantów.

W Stanach Zjednoczonych groźby wobec stróżów prawa pojawiają się przede wszystkim w mediach społecznościowych. Nie brakuje też telefonów z pogróżkami. W związku z tym wiele komisariatów podniosło poziom zagrożenia. W innych podjęto decyzję, że policjanci nie mogą wyjeżdżać na patrole w pojedynkę.




źródło: wp.pl

(Visited 84 times, 1 visits today)