34-letnia Mołdawianka Swietłana do Polski przyjechała, by zarobić na utrzymanie trojga dzieci. Miała pracować na plantacji truskawek. Pracy nie było, a pomoc zaoferowali jej dwaj mężczyźni – Polak i Ukrainiec. Miała sprzątać, a została uwięziona i wielokrotnie zgwałcona. Uciekając oprawcom, wypadła z czwartego piętra. Grozi jej kalectwo. Potrzebuje operacji, a nie jest ubezpieczona.

 




Codziennie busy do Holandii, Niemiec, Belgii

Swietłana przyjechała do Chmielna (Pomorskie) w maju. Gdy okazało się, że pracy przy zbiorze truskawek nie ma, postanowiła pojechać do Gdyni i poszukać zajęcia w gastronomii.

Poznała Polaka, który zaoferował jej pomoc. Miała sprzątać mieszkanie w zamian za nocleg. W rozmowie uczestniczył też Ukrainiec. Swietłana i Polak pojechali do mieszkania. Później dotarł tam Ukrainiec.

– Pokrzywdzona była wielokrotnie zmuszana do obcowania płciowego przez podejrzanego, który pozbawił ja wolności. W związku z tym pozbawieniem wolności podjęła próbę ucieczki przez okno, które skutkowało wypadnięciem z czwartego piętra – poinformowała Grażyna Waryniuk, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Gdańsku.

„Może być skazana na wózek”

– Dokładnie nie pamiętam. Trzy, cztery godziny znęcali się nade mną. Potem uciekłam i wyskoczyłam przez okno, albo oni mnie wyrzucili, nie pamiętam – powiedziała reporterowi Polsat News Swietłana.

Jak stwierdził Marek Białko, zastępca ordynatora Kliniki Ortopedii Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego, stan kobiety był ciężki. – Uraz wielonarządowy, mnogie obrażenia ciała, liczne złamania i obrażenia wewnętrzne – wyliczał Białko.

Gdy stan kobiety na to pozwolił, przeprowadzono operację. Jak mówią lekarze, niezbędny jest kolejny zabieg. – Jeżeli tej operacji nie wykonamy, jej chodzenie może być znacznie upośledzone, może być skazana na wózek – dodał lekarz.





„To była zbrodnia”

Swietłana wybudziła się po miesiącu. Złożyła zeznania, które pomogły zatrzymać jednego z podejrzanych. Polak nie przyznaje się do winy. Policja wciąż poszukuje Ukraińca.

– Mamy do czynienia ze zbrodnią. Podejrzanemu grozi 15 lat więzienia – poinformowała prokurator.

Mołdawianka nie ma ubezpieczenia, dlatego rozpoczęto zbiórkę na jej leczenie i rehabilitację.






– Te koszty są już w tej chwili astronomiczne. Koszty pierwszej fazy to 70 tys. zł, żeby uratować ją przed niepełnosprawnością, potrzeba jeszcze 30 tys. zł – powiedział Piotr Olech z Urzędu Miejskiego w Gdańsku.

źródło: Polsatnews.pl


(Visited 623 times, 1 visits today)