Gdański sąd okręgowy podjął decyzję o umorzeniu śledztwa wobec 32-letniego Mariusza L. oraz o umieszczeniu mężczyzny w szpitalu psychiatrycznym. Rozstrzygnięcie jest całkowicie zgodne z wnioskiem prokuratury, jednak jego ustne uzasadnienie oraz cały przewód sądowy pozostają niejawne. Proces odbywał się bowiem za zamkniętymi drzwiami.




Przypomnijmy fakty. Sprawa od samego początku budziła kontrowersje, a biegli nie byli jednomyślni. Pierwszą opinię prokuratura otrzymała w październiku. Z przedstawionej ekspertyzy wynikało, że 31-latek był niepoczytalny, gdyż znajdował się pod wpływem marihuany. Uznano również, że nie stanowi on obecnie żadnego zagrożenia.

Zaskoczeni wynikami badań śledczy ocenili opinię jako sprzeczną wewnętrznie i niejasną. W związku z tym została podjęta decyzja o dopuszczeniu dowodu w postaci kolejnej opinii dwóch biegłych psychiatrów. Ich zadaniem była ocena zdrowia podejrzanego. Druga ekspertyza nie zostawiła żadnych wątpliwości. Mężczyzna był niepoczytalny – nie miał możliwości rozpoznania znaczenia czynu i pokierowania swoim postępowaniem. Jednocześnie biegli stwierdzili, że – z uwagi na obecny stan zdrowia psychicznego – wymaga on leczenia w warunkach zamkniętych.



Do zdarzenia doszło w połowie kwietnia ubiegłego roku. Gdańska policja w krótkich odstępach czasu odebrała informację od przechodnia o znalezionych przez niego zwłokach dziewczynki oraz telefon od zaniepokojonej matki 5-latki. Kobieta twierdziła, że dziecko powinno być już dawno w domu. Z przedszkola miał odebrać je ojciec. Rodzice dziewczynki od dwóch lat nie mieszkali razem. Oboje mieli prawo do opieki nad dzieckiem. Rozeszli się, gdy Mariusz L. zaczął mieć problemy z narkotykami.

źródło: wp.pl