• ISIS stawia w Europie nie na jakość, a na ilość zamachów
• Częste ataki wymuszają także podwyższoną gotowość naszego kraju
• W ciągu 15 lat Polska kilkukrotnie uniknęła zamachów, dzięki kontrwywiadowi
• Ale obecnie służby nie są odpowiednio przygotowane – ocenia T. Otłowski
• Polska zbyt mało wie o zagrożeniach terrorystycznych
• Choć o terroryzmie wiele mówi się w kontekście szczytu NATO i ŚDM, rzadziej bierze się pod uwagę niespodziewany atak, który jest bardziej prawdopodobny




Seria zamachów i ataków terrorystycznych w wydaniu islamskich radykałów spod znaku Państwa Islamskiego (IS), która kilkukrotnie wstrząsnęła w ostatnim roku Europą Zachodnią, jednoznacznie wskazuje, że zagrożenie ze strony islamistów systematycznie narasta. I to w całym świecie zachodnim, o czym świadczą również przypadki ataków terrorystycznych inspirowanych przez IS w Kanadzie czy Australii. Naiwnością byłoby w takiej sytuacji sądzić, że „nasza chata z kraja”, że dla dżihadystów jest u nas za zimno, że Warszawa to przecież nie Paryż czy Bruksela, że u nas jest za obco, bo wszak nie mamy jeszcze na przedmieściach naszych miast wielkich muzułmańskich gett – tych osławionych „no-go-zones”, do których nie zapuszczają się nawet elitarne oddziały policji.



Codzienne wyjazdy Busem do Holandii +48 533 123456, otobus.com.pl
Codzienne wyjazdy Busem do Holandii +48 533 123456, otobus.com.pl

Rośnie zainteresowanie Polską

Z jednej strony te przypadki, z których tylko dwa lub trzy zostały upublicznione, w większości mocno po czasie, absolutnie obalają mit, jakoby Polska znajdowała się zupełnie poza kręgiem zainteresowania struktur dżihadu. Wręcz przeciwnie, wszystkie znaki na ziemi i niebie wskazują – i wielu ekspertów mówi o tym głośno od dawna – że owo zainteresowanie Polską szybko rośnie. Przy czym islamiści interesują się naszym krajem nie tylko jako obiektem potencjalnego ataku, ale też – co równie ważne w kontekście zwalczania zagrożeń terrorystycznych – jako miejscem logistyczno-organizacyjnego zaplecza do przygotowywania zamachu w innym kraju (np. w Niemczech).

Z drugiej strony, wspomniane wyżej sytuacje, w których dżihadyści szykowali już ataki w Polsce, wystawiają nie najlepszą ocenę naszym służbom odpowiedzialnym za bezpieczeństwo państwa. Instytucje te nie są ewidentnie w stanie samodzielnie rozpracować zagrożeń islamistycznych, o ile Amerykanie, Francuzi czy Niemcy nie podadzą im czegoś „na tacy”. Ale w gruncie rzeczy nie ma się czemu dziwić. Polskie służby – rozdrobnione, permanentnie niedofinansowane, a co najgorsze wciąż, od ponad ćwierćwiecza, uwikłane w bezpośrednie bieżące rozgrywki polityczne – po prostu nie mogą być skuteczne, i to nie tylko na froncie walki z zagrożeniem terrorystycznym, co dobitnie udowodniła niedawna tzw. afera podsłuchowa.

Sytuację pogarsza nieustanna rywalizacja i niezdrowa konkurencja między służbami, wynikająca z niezbyt jasno rozgraniczonych kompetencji poszczególnych służb, szczególnie w kwestiach operacji i działań antyterrorystycznych, jak też z politycznych uwarunkowań działania ich kierownictw, a bywa, że i personalnych animozji między ich szefami.

źródło: wp.pl

(Visited 123 times, 1 visits today)