Sen z powiek służbom w Polsce spędzają Światowe Dni Młodzieży. To wydarzenie, które symbolizuje odmienną religię od radykalnego islamu, a dżihadystom zależy na stworzeniu wrażenia konfliktu cywilizacji i religii – mówi ekspert ds. terroryzmu Krzysztof Liedel (Centrum Badań nad Terroryzmem Collegium Civitas). Andrzej Mroczek (City Security) dodaje, że poziom zagrożenia podczas ŚDM powinien zostać podniesiony co najmniej do stopnia BETA. Najwyższym stopniem jest alarm ALFA.




niedziela do Polski bez limitu bagażu

Liedel zwraca uwagę na fakt, że podczas Światowych Dni Młodzieży odbywać się będzie dużo różnych imprez i nie jest możliwe zastosowanie tak wielu metod zapewnienia bezpieczeństwa, jak w przypadku niedawnego szczytu NATO w Warszawie. – Służby bez współpracy ze społeczeństwem nie będą w stanie radzić sobie z „solo-terrorystami”. To my musimy zwracać uwagę na to, co dzieje się wokół nas, na podejrzane zachowania i podejrzane osoby – apeluje.

– Badania wskazują, że możliwe jest ujęcie tylko 1 proc. osób, które chcą samodzielnie przeprowadzić zamach. W 99 proc. przypadków nie ma możliwości, aby zlikwidować „solo-terrorystę” – podkreśla z kolei Andrzej Mroczek.





Eksperci wyjaśniają, że żadne służby w Europie nie są w stanie funkcjonować przez 24 godziny na „najwyższych obrotach”. – Istnieje ryzyko, że funkcjonariusze, zmęczeni ciągłym stanem podwyższonej gotowości, mogą mieć osłabioną czujność – dodaje rozmówca Mariusza Szymczuka.




źródło: wp.pl