Marta ze Zgorzelca potrzebowała pieniędzy. Jak większość młodych ludzi, chciała dorobić. Dała ponieść się modzie na pracę tymczasową poza granicami Polski. Miało być prosto i przede wszystkim opłacalnie.




Wybrała Niemcy. Oferta była niezwykle kusząca. Sprzątanie domów za cztery tysiące złotych za tydzień pracy. Marta uwierzyła. Gdy dojechała na miejsce, zamiast do lokalu, w którym miała pracować, trafiła do domu publicznego. Została zgwałcona. Udało jej się uciec, ale trauma pozostanie do końca życia.

Więcej szczęścia miała grupa znajomych, która podczas wakacji również wybrała się do Niemiec. Praca w polu, zrywanie ogórków przez osiem godzin dziennie. Tamtego lata plony były duże, dlatego szef kazał harować nawet po kilkanaście godzin. Mimo to, młodzi ludzie się cieszyli – robota ciężka, ale przecież im więcej pracują, tym więcej zarobią. Przyszedł dzień rozliczenia i powrotu do Polski. Pracodawca wypłacił im pensję równoważną ośmiogodzinnemu trybowi pracy. Gdy zaczęli się sprzeciwiać i domagać pieniędzy za pozostałe przepracowane godziny, powiedział: „przecież nie podpisywaliśmy umowy”. Pieniędzy nie dostali. Takie przykłady można mnożyć w nieskończoność.




3

Co roku, w okresie wakacyjnym, Polacy wyjeżdżają za granicę, by dorobić. Na plantacjach, w knajpach, sprzątając domy i hotele. Co roku też część z nich trafia do obozów pracy. Oszuści, którzy obiecywali dobrą pensję i godne warunki życia, zabierają paszporty, zastraszają i przymuszają do pracy za darmo, nierzadko używając przemocy fizycznej. Jak informuje Fundacja ITAKA, każdego tygodnia rejestrują około pięciu zgłoszeń dotyczących zaginięć za granicą.

Fałszywe agencje

Wielu Polaków decyduje się na znalezienie pracy sezonowej za granicą za pośrednictwem agencji pracy. Taki wybór nie gwarantuje jednak stuprocentowego bezpieczeństwa. Państwowa Inspekcja Pracy skontrolowała pośredników odpowiedzialnych za zatrudnianie Polaków poza granicami kraju. Z raportu przesłanego Wirtualnej Polsce wynika, że inspektorzy pracy w 2015 roku przeprowadzili 479 kontroli z zakresu przestrzegania przepisów ustawy o promocji zatrudnienia i instytucjach rynku pracy, ze szczególnym uwzględnieniem kierowania osób do pracy za granicą u pracodawców zagranicznych. Nieprawidłowości wykazano podczas 60 proc. kontroli.




Oszuści prowadzący tak zwane obozy pracy, gdy przyciągną ofiarę, zabezpieczają się na wszelkie sposoby. Zabierają dokumenty, telefony komórkowe, zastraszają. Gdy przyjdzie czas, każą ofierze zadzwonić do rodziny i poinformować ich, że wszystko jest w porządku. Wówczas warto mieć hasło – klucz. – W tak skrajnej sytuacji nie możemy przecież powiedzieć wprost, że coś jest nie tak i grozi nam niebezpieczeństwo. Warto wówczas porozumiewać się kodem, który został ustalony przed wyjazdem. Niech to będzie jedno, neutralne zdanie, które zasygnalizuje, że potrzebna jest pomoc – mówi Wirtualnej Polsce mec. Katarzyna Mrozowska.

źródło: wp.pl


(Visited 4 211 times, 1 visits today)