Cztery miesiące temu w podhalańskiej wsi Kluszkowce głośno było o ojcu Grzegorzu Z. Duchowny miał być zamieszany w molestowanie dzieci. Według najnowszych doniesień, liczba ofiar księdza urosła kilkakrotnie.



Wszystko zaczęło się w kwietniu od wizyty matki jednej z uczennic, która uczęszczała na religię z księdzem Grzegorzem, u dyrektor szkoły, Marii Mikołajczyk. Kobieta miała opowiedzieć o tym, na co skarżyła się jej córka – duchowny podczas lekcji religii miał macać dziewczynkę w intymnych miejscach.




Tego samego dnia prokuratura otrzymała doniesienie, a nazajutrz ksiądz żegna się z posadą w szkole. Już kilka dni później okazuje się, że molestowana dziewczynka nie była jedyną ofiarą księdza. Do prokuratury zgłasza się bowiem kolejnych kilkanaście dziewczynek w wieku od 7 do 13 lat. Liczba molestowanych rośnie tym samym do 15 dzieci.

„Zakonnik miał na lekcji religii sadzać je sobie na kolanach, a następnie obmacywać w miejscach intymnych. Kolejnym krokiem będzie przesłuchanie tych wszystkich dzieci przez sądowego psychologa” – mówił 4 miesiące temu Józef Palenik z nowotarskiej prokuratury.




Niedziela do Polski

Dziś, kiedy większość rozmów już się odbyła, wiadomo już, że ksiądz może mieć na sumieniu wcale nie 15 ofiar, a nawet kilkadziesiąt. Poinformowała o tym Bernadetta Jarosz-Zaczyńska, prokurator zajmująca się sprawą.

„Nie mogę zdradzać, co ujawniono w ich trakcie. To oficjalnie będzie wiadomo, gdy psycholog napisze swoją opinię. Mogę jednak zdradzić, że zwiększyła się liczba potencjalnie poszkodowanych przez księdza. Mowa nawet o kilkudziesięciu dzieciach” – mówi prokurator.

To, co najbardziej szokuje mieszkańców wsi, to fakt, że ksiądz Grzegorz Z. wciąż jest na wolności, chociaż przyznał się do stawianych mu zarzutów. Zdaniem Jarosz-Zaczyńskiej „sprawa nie jest oczywista”. Takie podejście oburza rodziców molestowanych dzieci.




A co tu jest nieoczywistego? Ten człowiek molestował połowę dzieci ze wsi i jeszcze się do tego przyznał! Powinien już teraz siedzieć w celi, a nie chodzić sobie na wolności. (…) Jego historia pokazuje, że skoro zaatakował raz, to zrobi to po raz kolejny – mówi matka jednej z molestowanych dziewczynek.




Grzegorz Z. w parafii w Kluszkowcach był już bowiem dwa razy. Pierwszy raz w latach 2006-2009, drugi – w latach 2014 – 2016. Co ciekawe, już w 2009 roku, tuż przed jego odejściem pojawiły się doniesienia o tym, że mógł seksualnie wykorzystywać dzieci.

źródło: pikio.pl