Mężczyzna próbował jeszcze ratować córkę przeprowadzając sztuczne oddychanie, ale było za późno. Dziecko zmarło.
Do tragedii doszło w miasteczku Melissa w Teksasie. Dziewczynka spędziła w nagrzanym samochodzie ponad cztery godziny. Jej ojciec został aresztowany.




Jak podaje „Abc News” , Michael Thedford, ojciec dziewczynki, odwoził we wtorek rano (około godziny 9.00) dwójkę swoich pozostałych dzieci do świetlicy. Po powrocie do domu poszedł się zdrzemnąć. Gdy obudził się około godziny 13.00, przypomniał sobie, że w samochodzie zostawił półroczną córkę.

Podbiegł pośpiesznie do auta. Dziewczynka leżała nieprzytomna w nagrzanym pojeździe. Spanikowany ojciec postanowił włożyć dziecko do… lodówki. Gdy zorientował się, że to nie pomaga, zadzwonił na numer alarmowy.




Niedziela do Polski

Gdy policja dotarła na miejsce, martwa dziewczynka leżała na podłodze w kuchni. Thedford został aresztowany pod zarzutem nieumyślnego spowodowania jej śmierci.

Oskarżony był bezrobotnym nauczycielem. Zeznał, że w dniu, w którym doszło do tragedii, nie zostawił córeczki w świetlicy, bo dostała gorączki. Dziewczynka miała na sobie ciepłe ubranie, aby mogła się wypocić.




We wtorek temperatura w Melissie wynosiła ponad 30 stopni Celsjusza.

źródło: gazeta.pl