To najgłupsza grupa terrorystyczna, jaka kiedykolwiek powstała – takie komentarze pojawiają się w niemieckich mediach. Niemiecki kontrwywiad ma odmienne zdanie. – Zapobiegliśmy przygotowywanym atakom terrorystycznym – przekonuje Hans-Georg Massen, szef Urzędu Ochrony Konstytucji, czyli kontrwywiadu. Czterem oskarżonym stojącym obecnie przed sądem w Monachium grozi kara do dziesięciu lat więzienia.
Gdyby wszystko poszło zgodnie z planem, w maju ubiegłego roku przepełnione uchodźcami schronisko dla azylantów w miejscowości Borna w Saksonii zapłonęłoby po wybuchu nafaszerowanej gwoździami bomby. Nie byłby to pierwszy pożar w schronisku dla uchodźców w Niemczech.




W sumie w ubiegłym roku zanotowano ponad tysiąc ataków na domy dla azylantów, w większości w chwili, gdy je przygotowywano i nie były jeszcze zamieszkane. Było to pięć razy więcej niż w roku poprzednim.
Atak w Borna miał być wyjątkowy. Nie chodziło o wyrządzenie szkód materialnych i odstraszanie, lecz o zabicie azylantów. Miał też być pierwszym tego rodzaju aktem w wykonaniu powstałej w tym właśnie celu grupy terrorystycznej.
Jej członkowie poznali się za pośrednictwem platformy internetowej Whatsapp, gdzie niemal dwa lata temu utworzyli czteroosobową grupę dyskusyjną o nazwie Oldschool Society, w skrócie OSS, czyli towarzystwo starych szkolnych przyjaciół. Łączyła ich nienawiść do muzułmanów, Murzynów oraz azylantów, którzy jeszcze wtedy nie napływali do Niemiec tak licznie jak nieco później. Inicjatorzy grupy poznali się osobiście dopiero w listopadzie 2014 r.
Inicjatorem spotkania był 56-letni Andreas H. To on był autorem logo. Jest to Totenkopf, trupia czaszka, symbol SS i Waffen SS, z dwoma ociekającymi krwią tasakami. Pod jednym ze zdjęć z wizerunkiem bramy Auschwitz z napisem „Arbeit macht frei” Andreas H. umieścił informację, że tego rodzaju miejsce doskonale nadaje się do umieszczenia w nim napływających do Niemiec azylantów.



CODZIENNIE DO NIEMIEC I POLSKI, ZAWSZE DOOR TO DOOR 🙂

Na pierwsze spotkanie przybyli Markus W., Olaf O. oraz jedyna w tym gronie kobieta Denise G. Przy alkoholu wypowiedziano wojnę salafitom oraz azylantom.
Roztrząsająca swe problemy w knajpie czwórka założycieli OSS była pod obserwacją kontrwywiadu. Tym bardziej że ze swą działalnością nie bardzo się kryli, publikując cele swej walki na Facebooku. Podeszli też do swej działalności z prawdziwie niemiecką systematycznością. Andreas H. został prezesem OSS. Powołano wiceprezesa, rzecznika prasowego oraz skarbnika. Działania organizacji śledziło w sieci ponad 3 tys. fanów i oczywiście kontrwywiad. W tajemnicy utrzymywali jedynie przygotowania do zamachu. Nabyli w tym celu wiązki petard, po czym w rozmowach telefonicznych omawiali, w jaki sposób umieścić w spreparowanych bombach gwoździe, jak długi ma być lont, i wiele innych szczegółów. Nagrania z tych rozmów są obecnie dowodami w procesie jedynej w swoim rodzaju grupy terrorystycznej, która działała niemal oficjalnie.



To dlatego niemieckie media mówią wprost o głupocie niedoszłych terrorystów. Niemieckie władze traktują sprawę jak najbardziej serio. Być może udało się zapobiec powstaniu grupy terrorystycznej na wzór Podziemia Narodowosocjalistycznego (NSU) – ogłosił Thomas de Maiziere, szef niemieckiego MSW. NSU to plama na honorze współczesnych Niemiec. Licząca trzy osoby grupa, dwu mężczyzn i jedna kobieta, działała w Niemczech w ubiegłej dekadzie przez siedem lat, mordując pod okiem służb specjalnych osiadłych w Niemczech cudzoziemców. Stosowali kryterium etniczne, pochodzenia, a nie wyznania. To różni NSU od OSS, której bomby nie miały zabijać wyłącznie islamistów, lecz także zwykłych mieszkających w Niemczech muzułmanów oraz godnych największej pogardy imigrantów.
Ofiarami NSU padło w sumie dziesięć osób, w większości Turków, jeden Grek oraz niemiecka policjantka.
ŹRÓDŁO: RP.PL

(Visited 180 times, 1 visits today)