Niemcy poprą Polaka na drugą kadencję na czele Rady Europejskiej – ustaliła „Rzeczpospolita”.

– Jesteśmy zadowoleni z dotychczasowego bilansu działania Donalda Tuska. W momencie gdy Unia przechodzi poważny kryzys, nie należy zmieniać sprawdzonych przywódców. To oznaczałoby otwarcie bardzo trudnych negocjacji personalnych – mówi nam poważne źródło rządowe w Berlinie.




Precedens już był: poprzednik Tuska, Belg Herman Van Rompuy, też był dwie kadencje przewodniczącym Rady Europejskiej, by zapewnić większą stabilność Wspólnocie.

Jednak oficjalnego stanowiska Berlina jeszcze nie ma, bo decyzja w sprawie losu byłego premiera zostanie podjęta dopiero na początku przyszłego roku, na kilka miesięcy przed upływem jego mandatu. Niemcy tym bardziej wstrzymują się z deklaracjami, że do tej pory nie było jasne, czy sama Polska poprze Tuska.

Jednak publikowany w poniedziałek w „Rz” artykuł europosła PiS Ryszarda Czarneckiego zdaje się rozwiewać wątpliwości. A to powoduje, że nie tylko nad Szprewą, ale także w pozostałych stolicach największych krajów Unii stanowisko w sprawie Tuska rysuje się wyraźniej.





BUSY DO NIEMIEC , CODZIENNIE POD ADRES 🙂

Za i przeciw

– Tusk dał sobie radę z poważnymi wyzwaniami, jak kryzys migracyjny i uratowanie Grecji przed bankructwem. Sprawdził się – mówią „Rz” źródła we francuskim rządzie.

– Hiszpania jest bardzo zadowolona z bilansu jego działań na czele Rady i nie ma powodu, by nie kontynuował swojej misji – słyszymy od wysoko postawionych źródeł dyplomatycznych w Madrycie.

W Londynie zaś doceniono jego rolę w negocjacjach dotyczących nowych warunków członkostwa Wielkiej Brytanii w Unii przed referendum 23 czerwca. Bo choć na Wyspach żyje ok. 800 tys. Polaków, to Tusk wymógł na przywódcach UE zgodę na istotne ograniczenie pomocy socjalnej dla nowych imigrantów. Być może to wystarczy, aby uniknąć wyjścia Zjednoczonego Królestwa z Unii.

Z dużych krajów UE tylko jeden – Włochy – różni się w ocenie Tuska. – Stanął przed poważnymi wyzwaniami, w sprawie Grecji wykazał się zdolnościami przywódczymi. Jednak co do jego reelekcji nasze stanowisko jest ostrożne – słyszymy od włoskich źródeł dyplomatycznych. – Odkąd wybuchł kryzys migracyjny, Unia wykazała się niewielką solidarnością zarówno wobec Włoch, jak i Grecji – dodają nie bez żalu nasi rozmówcy.

To niejedyny powód wstrzemięźliwości Rzymu. Polak jest postrzegany jako polityk bliski Merkel, a włoski premier, socjalista Matteo Renzi, toczy z kanclerz bój o poluzowanie polityki budżetowej.

Wiosną przyszłego roku negocjacje w sprawie losu Tuska prowadzić będzie Malta, której przypadnie przewodnictwo w Unii. Decyzja zostanie podjęta kwalifikowaną większością głosów, ale faktycznie będzie wymagać poparcia przywódców wszystkich państw UE, a przynajmniej tych największych. W 2014 r. decydujące było stanowisko Niemiec. Wówczas Merkel chciała, by wśród trójki szefów unijnych instytucji (Rady Europejskiej, Komisji Europejskiej i dyplomacji) znalazł się Polak. Niekoniecznie miał to być Tusk. Inna koncepcja mówiła o powierzeniu Radosławowi Sikorskiemu europejskiej dyplomacji, a premier Danii Helle Thorning-Schmidt – Rady Europejskiej. Pomysł upadł, bo Włosi uparli się na kandydaturę Federiki Mogherini zamiast Sikorskiego.



Przyszły prezydent RP

Obecnie w Berlinie Tusk jest doceniany przynajmniej za trzy rzeczy.

Po pierwsze, negocjacje w lipcu ub.r. między Merkel a premierem Aleksisem Ciprasem w sprawie trzeciego pakietu ratunkowego dla Grecji. Skłóceni politycy już wychodzili z sali, gdy w drzwiach zatrzymał ich Tusk i zmusił do kompromisu. Później prezydent Francji François Hollande przyznał, że w tym momencie Grecja była na progu wyjścia ze strefy euro.

Po wtóre, Merkel podobał się sposób, w jaki Tusk negocjował z Davidem Cameronem warunki pozostania w Unii. Bo choć Londyn uzyskał znaczące ustępstwa (np. wykluczenie z udziału w głębszej integracji), to podstawy jednolitego rynku zostały obronione.

W kryzysie migracyjnym Tusk długo był bliższy koncepcji austriackiego kanclerza (i przeciwnika Berlina) Wernera Faymanna, który forsował zamknięcie przed uchodźcami granic na tzw. szlaku bałkańskim. Dlatego Merkel bez wiedzy Tuska wynegocjowała z premierem Turcji Ahmetem Davutoglu zatrzymywanie przez Ankarę imigrantów w zamian za zniesienie wiz i hojną pomoc finansową Unii. Ale Tusk natychmiast przyłączył się do niej i razem z kanclerz pojechał w tej sprawie do Ankary.

Nie bez znaczenia jest też sytuacja polityczna w Polsce. Bo choć Berlin jest bardzo wstrzemięźliwy, to przecież nie na tyle, by blokować karierę głównego rywala Jarosława Kaczyńskiego.

Tusk zakończy drugą kadencję w Brukseli w grudniu 2019 r., w sam raz, by ubiegać się o prezydenturę w Polsce wiosną 2020 r.
źródło: wp.pl

(Visited 116 times, 3 visits today)