Dziewczynka miała zaledwie trzy dni. Matka porzuciła ją w lesie. Gdyby nie pomoc nieznajomego, który usłyszał płacz w oddali, dziecko zostałoby zjedzone przez mrówki.

Była kompletnie bezbronna. Wygłodzona i ciężko poraniona przez mrówki dziewczynka trafiła do szpitala. Lekarze, którzy zajęli się noworodkiem stwierdzili, że jeszcze kilka godzin w lesie i dziecko na pewno by nie żyło.





Codziennie busy do Holandii, Niemiec, Belgii

Usłyszałem cichy płacz. Szukałem jego źródła przez kilkanaście minut. Widok, który zastałem był naprawdę przerażający – opowiada Rosjanin, który zabrał dziecko do szpitala.

Policja szuka matki, ale szanse na jej znalezienie są nikłe. Niemowlę nadal miało nieobciętą pempowinę. Na tej podstawie stwierdzono, że matka nie rodziła w szpitalu, a co za tym idzie – ciężko będzie ją zidentyfikować – donosi „Daily Mail”.




Matka porzuciła noworodka w lesie. Mrówki zjadały do żywcem

Przeżyje i będzie zdrowa. Lekarzom udało się opatrzeć rany. Twierdzą, że stan dziewczynki jest stabilny i w ciągu kilku tygodni będzie w pełni zdrowa. Najpewniej trafi do domu dziecka.

źródło: o2.pl

(Visited 955 times, 1 visits today)