Wielu kierowców jest przekonanych że jazda na polskich „blachach” pozwala na brawurową jazdę bo mandaty nie dojdą. Albo że zwiozą pojazd do polski i sprawa ulegnie przedawnieniu.

Niestety, od 1 stycznia 2016 r. holenderski urząd skarbowy w końcu dogadał się z polskim urzędem i dzięki tej współpracy możliwe jest ściganie osób nie stosujących się do zasad ruchu drogowego. Od tej pory przychodzą oficjalne listy, w języku polskim, na polski adres zamieszkania.

Organem uprawnionym do ściągania należności jest komornik. Wyznaczone są w sumie trzy terminy zapłaty. Pierwszy z okresem około 2 miesięcy. Jeśli wpłata nie wpłynie przed wyznaczoną datą (liczy się moment kiedy Belasting zaksięguje wpłatę) pojawi się następne wezwanie z kwotą do zapłaty powiększona o 50%. Następne wezwanie będzie z kwotą 100% większą niż na początku.

Jeśli mimo wszystko nie uda się ściągnąć należności od kierowcy, wtedy otrzymujemy wezwanie do polskiego sądu.

Trzeba pamiętać że kary w Holandii są niezwykle surowe. Za przekroczenie prędkości o 10km/h jest to mandat w wysokości ok. 90 euro. Przy przekroczeniu o 20km/h jest to już ponad 200 euro.

Jest możliwość spłaty mandatu w ratach o ile mandat (jednorazowo) przekracza kwotę 225 euro bez kosztów administracyjnych oraz mandat jest nałożony na osobę prywatną a nie firmę. Należy się wtedy kontaktować z urzędem skarbowym w Holandii

źródło: sizeen.tv

 

(Visited 374 times, 31 visits today)