Rzeczywiście istnieje taka korelacja. Odkrył ją już w 1926 r. prof. George Taylor, a sama teoria była rozwijana przez kolejnych kilkadziesiąt lat. Na podstawie wskaźnika długości spódnicy powstało nawet znane w USA powiedzenie: im krótsza spódniczka, tym silniejsza gospodarka. Tylko co z tego?

Wskaźnik długości spódnicy sprawdza się już od niemal stu lat. To pewne. W okresach kiedy moda narzucała noszenie krótkich spódniczek, czyli w latach 20-tych, 60-tych, 80-tych i 90-tych, amerykański rynek akcji rósł jak na drożdżach. W dekadach, gdy dominowały spódnice długie (czyli lata 30-te, 40-te czy 70-te), rynek w USA leciał na łeb na szyję.

Czy to jednak znaczy, że powracająca cyklicznie moda na długie spódnice od niemal wieku nagminnie wywołuje recesje w Stanach Zjednoczonych? Raczej mało kto weźmie to na poważnie, pomimo niezaprzeczalnej korelacji długości spódnic z rynkiem akcji.

Busy do Holandii, Belgii oraz Holandii

Korelacja to nie przyczyna, ani tym bardziej skutek

Dlaczego więc do dzisiaj różnej maści eksperci próbują za wszelką cenę uzasadniać ruchy danych instrumentów poprzez szukanie korelacji z jakimś zupełnie innym, nic nie znaczącym czynnikiem?

Już Milton Friedman udowadniał, że korelacja nie ma absolutnie nic wspólnego z przyczynowością. Dzisiaj mamy dostęp do gigantycznych ilości łatwo przeszukiwalnych danych. Dzięki temu, używając komputera, jesteśmy w stanie przeczesać niesamowite pokłady różnych rekordów i wyciągnąć najbardziej egzotyczne informacje z najdalszych zakątków świata. Ustawiając natomiast odpowiednie filtry możemy sprawić, że wyszukane dane zawsze będą pasowały do naszej hipotezy, jakakolwiek by ona nie była. W takim gigantycznych zbiorze big data zawsze znajdziemy coś, co będzie skorelowane z czymś innym i coś, co będzie w stanie poprzeć naszą teorię. Nawet najbardziej bzdurną.

Na przykład taką, że wysokość opadów w Kazachstanie w pewnych okresach była idealnie skorelowana z bułgarskim rynkiem akcji. Proszę bardzo. Tylko czy to oznacza, że spadki na giełdzie w Sofii są w stanie wywołać opady deszczu w Kazachstanie? Albo odwrotnie? Chyba nikt w to nie wierzy, nawet pomimo tego, że twarde historyczne dane (zoptymalizowane pod tę hipotezę) zdają się ją potwierdzać.

Większość niedzielnych inwestorów nie ma natomiast problemu, aby uwierzyć medialnym ekspertom, którzy wskazują, że (chociażby) istnieje korelacja pomiędzy kursem złota a cenami, po których banki centralne skupują różne aktywa. I tu ponownie dochodzimy do tej samej refleksji. Faktycznie istnieje taka korelacja, tylko co z tego?

Czy znalezienie historycznej zależności pomiędzy dwoma niezależnymi od siebie instrumentami pomaga nam przewidzieć przyszłość i to, jak instrumenty te zachowają się względem siebie za rok? Absolutnie nie, a mimo tego mam wrażenie, że często odnalezienie jakiejś korelacji jest dla wielu inwestorów decydującym argumentem za tym, żeby wejść lub wyjść z danej inwestycji.

Tajemnicza rola przypadku w życiu i w rynkowej grze

Tymczasem często korelacja nie ma żadnego związku przyczynowo-skutkowego, a wywołana jest zwyczajną losowością. Świetnie opisuje ten temat dr Nassim Nicholas Taleb w swojej bestsellerowej książce “Zwiedzeni przez losowość”.

Ten amerykański inwestor, filozof i wykładowca udowadnia jak wielki wpływ na nasze życie (oraz decyzje i sukcesy inwestycyjne) ma zwyczajna losowość, przypadek i szczęście, które często mylone są z talentem lub wyjątkowymi umiejętnościami inwestorów.

Prof. Taleb pomaga zrozumieć jak wielką rolę potrafi odegrać sekwencja zwyczajnie przypadkowych zdarzeń, czy to na rynkach czy w życiu, a także opowiada o statystycznym rozkładzie zbiegów okoliczności, którym przypisujemy inne znaczenie niż to, czym zazwyczaj są naprawdę. Zwykłą serią przypadków.

źródło: tradingforaliving.pl

(Visited 37 times, 1 visits today)