Policjanci, pod nadzorem prokuratury, ustalają szczegółowe okoliczności śmiertelnego wypadku na A4 pomiędzy Katowicami a Chorzowem.




Jechali do Holandii. Kierowca prawdopodobnie zasnął

Jak już informowaliśmy do tragicznego wypadku doszło w niedzielę wcześnie rano. Na miejscu zginęła 25-latka, a lekarzom nie udało się uratować 22-latka, który został przetransportowany do szpitala śmigłowcem Lotniczego Pogotowia Ratunkowego.

Kierowca busa, który dachował na A4, nie został jeszcze przesłuchany. Przebywa w szpitalu. – Czekamy aż lekarze pozwolą nam go przesłuchać – tłumaczy nadkom. Jacek Pytel, oficer prasowy Komendy Miejskiej Policji w Katowicach. Busem podróżowało 7 osób z różnych regionów Polski. Do wypadku doszło około godziny 5.20. Bus, który jechał w kierunku Wrocławia, z niewyjaśnionych przyczyn uderzył w barierę. Zginęła 25-latka z Sosnowca, a 5 osób trafiło do szpitali.




Niedziela do Polski

Niestety, na skutek odniesiony obrażeń, 22-latek z województwa podkarpackiego, zabrany śmigłowcem Lotniczego Pogotowia Ratunkowego, zmarł w szpitalu. Jedna osoba czuła się na tyle dobrze, że odmówiła hospitalizacji. Na miejscu przez kilka godzin pracowali policjanci z komisariatu autostradowego i prokurator. Przez kilka godzin ten odcinek był zablokowany i wyznaczono objazd. Kierowcy omijali ten odcinek A4, przejeżdżając przez ulicę Kochłowicką. Autostradę udało się odblokować około godziny 10.30. Postępowanie w sprawie śmiertelnego wypadku, pod nadzorem prokuratury, prowadzi Komenda Miejska Policji w Katowicach.



Wiadomo, że pasażerowie jechali do Holandii. Jak doszło do wypadku? Policjanci biorą pod uwagę kilka wersji wydarzeń. Niewykluczone, że kierowca po prostu zasnął za kółkiem. – Będziemy to ustalać – zaznacza Jacek Pytel.

źródło: dziennikzachodni.pl


(Visited 3 734 times, 2 visits today)