Wołam wszystkich, którzy prosili o znalezisko na temat działań Polskiego Busa wobec mojej osoby w dniu wczorajszym.

Nie chcę, żeby przekaz mojej wypowiedzi był niezrozumiały, dlatego spróbuję przytoczyć sytuację dokładnie taką jaka była.

W ten weekend pojechałem własnym autem z Łodzi do Wrocławia. Na niedzielę 13 stego miałem zaplanowany powrót do Łodzi, ale spotkałem się ze znajomymi i ok. 18 zdecydowałem się wypić z nimi piwo, a auto zostawić na ich parkingu. Kupiłem bilet na Polski Bus na trasie Łódź – Warszawa na godzinę 01:40 – miałem być więc w Łodzi ok. 5 rano, ponieważ na 8 :00 musiałem zjawić się w pracy. Wiadomo, że do pracy nie chodzi się pijanym, zwłaszcza jeśli jest się też kierowcą. Bilet kupiłem o 19:35 i zapłaciłem 26 zł.

Problem zaczął się a dworcu PKSwe Wrocławiu. Ponieważ było zimno, poprosiłem kierowcę podstawionego autobusu o wpuszczenie nas do środka. Usłyszałem na to w niewybrednych słowach, że nie ma takiej opcji i dlatego że jestem pijany nie będzie dla mnie miejsca w busie, choć mam wykupiony bilet. Po chwili przyjechał drugi autobus z Pragi, i okazało się że o 01:40 jadą dwa pełne autobusy Polskiego Busa. W żadnym z nich nie było dla mnie miejsca, bo wszystkie fotele były zajęte.

Kierowca drugiego autobusu odprawił mnie normalnie, ale kiedy usłyszał od kierowcy pierwszego, że jestem rzekomo pijany od razu chciał mnie siłą wyrzucić z pojazdu.

Nie jestem pijakiem. Nie awanturuję się. Znam swoje prawa.

Zauważyłem że zwyczajnie nie ma dla mnie miejsca, więc panowie kierowcy próbują inaczej rozwiązać problem. Zostałem w środku, mówiąc że kategorycznie nie wysiądę, ponieważ chcę jechać zgodnie z umową i wtedy stało się to:cą. Bilet kupiłem o 19:35 i zapłaciłem 26 zł.

Kierowca Polskiego Busa w cywilnych ubraniach próbował mnie wyrzucić z autobusu wraz ze swoim kolegą, który dosłownie groził mi śmiercią. Tylko jeden pasażer stanął w mojej obronie. Dziewczyna wspomniała o regulaminie. W regulaminie nie ma nic na temat bycia pod wpływem alkoholu.

alkoholu.

artykuł 3.4 mówi o zakazie picia i palenia na pokładzie autobusu, co i tak miało miejsce, bo kurs odbywał się z czeskiej Pragi. Przewoźnik może odmówić przejazdu jeżeli > zachowywał bym się negatywnie, obelżywie lub agresywnie.

Nie wiem więc dlaczego osoba, która zachowywała się agresywnie w stosunku do mnie mogła jechać, a ja nie.

Policja oczywiście przyjechała i muszę przyznać, że zachowała się bardzo profesjonalnie, stając raczej po mojej stronie.

Policjanci nie mieli niestety alkomatu. Pan kierowca – Sławomir, powiedział mi wprost, że nawet jeśli okaże się że jestem trzeźwy nie pozwoli bym jechał tym autobusem. Inny kierowca próbował jeszcze jakoś na niego wpłynąć, ale on był nieugięty.

Dmuchnąłem na swoją wyraźną prośbę. Miałem więcej niż 0,2 – po dwóch piwach miałem 0,5 promila. Nie to jest jednak problemem. Nawet gdyby okazało się, że jestem trzeźwy i tak bym nie pojechał, bo nie było dla mnie miejsca. Po chwili okazało się, że to samo jest z innym pasażerem w drugim autobusie (jeśli to czytasz napisz do mnie PM).

Teraz moje pytania do Souther Holding ?

Dlaczego żaden z kierowców nie zwrócił uwagi osobom pijącym alkohol na pokładzie?

Dlaczego żaden z kierowców nie pomógł mi, kiedy na pokładzie grożono mi pobiciem i śmiercią?

Dlaczego kierowcy nasyłają na swoich klientów policję, mimo że nie ma w regulaminie wzmianki o byciu nietrzeźwym pasażerem?

Dlatego wybrałem Polskiego Busa, żeby w spokoju wypić piwo ze znajomymi i nie musieć prowadzić. Nie udało mi się przyjechać dziś do pracy. Straciłem czas, pieniądze, a do tego kolega kierowcy groził mi na pokładzie, gdzie powinienem czuć się bezpiecznie.

Rano specjalnie zrobiłem badanie krwi – o 8:33 miałem 0,00 promila. Mam nadzieję, że pomożecie mi i wykopiecie to znalezisko. Odpowiem też na każde pytanie.

 

źródło: wykop.pl / analogowy_dzik

 

(Visited 702 times, 1 visits today)