• Holendrzy zagłosowali przeciwko umowie stowarzyszeniowej z Ukrainą
• To sygnał dla Kijowa: Ukraina nie ma co liczyć na akcesję do UE
• Wynik głosowania wzmocni eurosceptyków i zwolenników Brexitu

Czy grupa 2,5 miliona wyborców może unieważnić traktat, na który zgodę wydało 28 z 29 państw, reprezentujących ponad 550 milionów ludzi? Traktat, którego wypracowanie zajęło cztery lata i za który – pośrednio – zginęły setki osób? Odpowiedź, którą poznaliśmy w nocy ze środy na czwartek brzmi: tak. Holenderscy wyborcy opowiedzieli się przeciw ratyfikacji umowy stowarzyszeniowej UE-Ukraina. I mimo że frekwencja wyniosła zaledwie 32 proc., referendum nie jest formalnie wiążące, a sami jego organizatorzy przyznali, że nie obchodzi ich kwestia umowy z Ukrainą, wszystko wskazuje na to, że holenderski rząd nie zignoruje vox populi. To duży cios dla ukraińskich ambicji integracji z Europą, ale być może jeszcze większy dla samej Unii.

Camping (2)

Wynik referendum od dawna był znany: zgodnie z przewidywaniami na „nie” zagłosowało 61 proc. wyborców. Jedyną zagadką było to, czy frekwencja przekroczy próg 30 procent, pozwalający uznać je za ważne i wymuszający na holenderskim parlamencie rozważenie ratyfikacji. Ostatecznie próg został przekroczony, ale na holenderskie standardy (w wyborach do parlamentu głosuje zwykle 75-80 proc. wyborców) frekwencja była niezwykle niska – prawdopodobnie najniższa w historii ogólnonarodowych głosowań. Mimo to, zdaniem obserwatorów, nie pozostanie to bez wpływu na decyzję rządu, który – podobnie jak rządy 27 pozostałych państw UE – opowiadał się za ratyfikacją umowy z Ukrainą.

– Spodziewam się, że dojdzie przynajmniej do opóźnienia ratyfikacji, przede wszystkim z obawy przed wzmocnieniem populistycznych tendencji wyborców – mówi WP Michiel van Blommestein, dziennikarz tygodnika „Elsevier”.

Przewidywania te potwierdził sam premier Mark Rutte, który po ogłoszeniu wyników zapowiedział, że „skonsultuje” rezultat głosowania z parlamentem i Brukselą, ale „przy frekwencji powyżej 30 procent i tak dużej przewadze obozu „nie” ma poczucie, że ratyfikacja nie może dojść po prostu do skutku”.




 

Mark Rutte -  mam poczucie, że ratyfikacja nie może dojść po prostu do skutku
Mark Rutte – mam poczucie, że ratyfikacja nie może dojść po prostu do skutku

To znacznie komplikuje sytuację nie tylko dla Ukrainy, ale dla całej Unii Europejskiej – i samej Holandii, która sprawuje obecnie prezydencję w Radzie UE. Ekonomiczna część umowy z Ukrainą już obowiązuje (choć jak dotąd na zasadzie tymczasowej), zaś część polityczna – obejmująca m.in. zniesienie wiz dla Ukraińców, pomoc w sprawie walki z korupcją czy współpracę wojskową – wciąż musi być zatwierdzona przez Holandię, by w pełni weszła w życie. Dlatego pełne wejście w życie umowy jest mało prawdopodobne i pociągnęłoby za sobą ogromne komplikacje prawne.

źródło: Wirtualna Polska

(Visited 219 times, 1 visits today)