Radosław S., Polak, który 12 kwietnia wywołał chaos na lotnisku Schiphol, mówiąc, że jest terrorystą i ma bombę, został ukarany we wtorek rano przez sąd w Haarlem grzywną w wysokości 400 euro.



Z powodu incydentu z udziałem 25-latka,(O incydencie przeczytasz Tutaj) zaledwie trzy tygodnie po zamachach terrorystycznych w Brukseli, trzeba było zamknąć sporą część amsterdamskiego lotniska. Kilkaset osób przez jakiś czas nie mogło się nigdzie ruszyć.

Polak został aresztowany, a zaraz po zdarzeniu w mediach był przedstawiany jako osoba bezdomna. W rzeczywistości jest marynarzem, który 12 kwietnia znajdował się w trakcie podróży powrotnej do domu po trzech miesiącach spędzonych na pokładzie norweskiego statku.

Przed sądem podejrzany stwierdził, że nie wie, dlaczego zachowywał się na Schiphol w ten sposób. Stwierdził, że jedyne, co pamięta, to fakt, że wypił kilka piw z ludźmi z Kanady. Świadomość odzyskał dopiero w więzieniu.




Busy do Holandii. Codzienne przejazdy bez limitu Bagażu

Polak zeznał, że być może chciał powiedzieć, że jest turystą, co żandarmi na lotnisku błędnie odczytali jako „jestem terrorystą”. Dodał, iż jest mu przykro z powodu zamieszania, jakie wywołał.

Prokurator domagał się dla niego 100 godzin prac społecznych, ale sąd poprzestał na karze finansowej.




źródło: ad.nl