Twoje dziecko uważa naukowców za „nudziarzy” a świat wielkich wynalazków kojarzy mu się wyłącznie z nudnymi lekcjami w szkole? Teraz to się zmieni!

 Choć plansza zapowiada po prostu dobrą, rodzinna rozrywkę na długie wieczory, to gra Byli sobie wynalazcy, daje znacznie więcej. Nic dziwnego – bazuje przecież na znanym filmie pod tym samym tytułem i jest częścią świata „Było sobie”, który dzisiejsi dorośli poznawali już w dzieciństwie. Po latach porywa i inspiruje jeszcze bardziej – między innymi dlatego, że teraz towarzyszy mu rodzinna rywalizacja i wspólne spędzanie czasu.
Busy do Holandii, Belgii oraz Holandii

Bohaterami gry Byli sobie wynalazcy, są wybitne postaci minionych tysiącleci. Dzieci dowiadują się nie tylko o dokonaniach Gutenberga, Galileusza, Curie-Skłodowskiej czy Edisona ale także o kolejach ich życia. Okazuje się, że ci, którzy dokonywali epokowych odkryć, często musieli sami zachowywać się jak wytrawni gracze – unikając hochsztaplerów, broniąc swojego wynalazku, czy pozyskując granty.

Uczestnicy zabawy spotykają „po drodze” słynnych uczonych, ale tez sami muszą zrekonstruować wielkie wynalazki – kolejno: zdobywając wiedzę, środki materialne i umykając oszustom. Dzięki temu gra pozostaje tym, czego przede wszystkim oczekujemy od rodzinnych planszówek – niezwykle emocjonującą rywalizacją.

Naukowe treści są jednak cały czas dyskretnie „przemycane” – w opisach postaci, albo w zadawanych graczom pytaniach. Sama formuła gry zachęca do nauki – większa wiedza pomaga zdobyć wygraną. Ale nie musimy się też obawiać, że dzieci będą z dorosłymi bez szans – liczy się również spryt. Poza tym z każdą rundą młodzi gracze będą wiedzieć coraz więcej – i to bez korzystania z podręczników, czy przypominania nudnych definicji. A przy okazji wiedzę odświeżą także dorośli. Doskonale się bawiąc.

źródło: focus.pl

(Visited 21 times, 21 visits today)