Amsterdam znany jest nie tylko z „Dzielnicy czerwonych latarni”, ale i ze słynnych coffee shopów, w których ludzie relaksują się  po pracy, także „narkoturystów”przyjeżdzających tu w wiadomym celu. Dla niektórych coffee shop to miejsce, w którym uzupełniają zapasy swoich ulubionych gatunków konopii.

„Kofiki” oferują klientom dużo szerszą gamę produktów – kostki haszyszu, czekoladowe ciasteczka z haszem „White Widow”, „Jack Harrer”, „Amnezja”, „Bubblegum”, „Lemon Haze”, „AK 47” i wiele innych – im lepszy coffee shop, tym szerszy wybór

Coffee shopy to nie są typowe sklepy. Bliżej im do klubo-kawiarni. „Indian” w Eindhoven, urządzony w nowoczesnym stylu, ma do zaoferowania billard, telewizory plazmowe, wygodne kanapy. Każdy gram jest odmierzany na oczach klienta, a kolejne gatunki konopii są zamykane w szczelnych pojemnikach. Możemy kupić gotowego ‘lolka’, który wcześniej został skręcony przez pracownika kofika. Jeśli jednak wolimy zrobić go własnoręcznie, za darmo do dyspozycji klientów jest beznikotynowy tytoń, bletki i tipy. Amatorów palenia jointów można znaleźć w niemal każdej grupie społecznej, za sprawą czego możemy tutaj spotkać zarówno szykownego, ułożonego starszego pana, jak i młodych, pełnych energii i wigoru Holendrów.

W miasteczku Weert funkcjonuje coffee shop „The Hobbit. Wystrój tego pubu różni się od „Indiany” – ciepłe światło, przytulny wystrój oraz spokojna atmosfera sprawiają, że człowiek chciałby tu zostać. Sympatyczna obsługa, spokojna muzyka w tle.Bar wyposażony jestw osobne, niewielkie pomieszczenia przeznaczone do palenia wcześniej zakupionego suszu. Poza podstawowym asortymentem, znajdziemy tutaj na przykład kunsztownie rzeźbione, drewniane fajki. Coffe shop w Weert słynie z uśmiechu „sprzedawczyni w okularach”.

„The Bulldog Lounge”, czyli coffe shop w Amsterdamie.Charekteryzuje się ogromnym asortymentem, wystrój – brązowa skóra i ciemnozielone ściany, no i specyficzna atmosfera tego miejsca. Po dobrym lolku czy kawie, możemy znaleźć dla siebie jakąś pamiątkę – od nieśmiertelników, przez kubki czy czapki, a nawet koszulki. Ceny, jak przystało na stolicę kraju, są wyższe. Dla porównania w „Hobbicie” gram amnezji uszczupli portfel o 11 euro, w Bulldogu zaś o dwa euro więcej. To miejsce, do którego chce się wracać.

Wydaje się jednak, że konserwatywna część społeczeństwa w Polsce nigdy nie zaakceptuje legalizacji marihuany.

źródło:cnbs.pl

(Visited 94 times, 3 visits today)