Podwójny alarm na Lotnisku Chopina w Warszawie ogłoszono dziś po południu, tuż po godz. 15. – Przy biletomatach w hali przylotów znaleziono czarny worek, o pojemności około 30-40 litrów. Nie wiadomo, co jest w środku. Według wstępnych ustaleń, nieznany mężczyzna zostawił go tam, po czym wyszedł z budynku, wsiadł do samochodu i odjechał. Teraz nasi pirotechnicy sprawdzą jego zawartość – mówiła Onetowi tuż po znalezieniu podejrzanego pakunku st. chor. Dagmara Bielec-Janas, rzeczniczka Nadwiślańskiego Oddziału Straży Granicznej.




niedziela do Polski bez limitu bagażu

Okazało się, że to nie wszystko. Mniej więcej w tym samym czasie w toalecie, tym razem na terenie hali odlotów, znaleziono z kolei pozostawiony bez opieki plecak. Tu również funkcjonariusze NwOSG musieli przeprowadzić tzw. sprawdzenie pirotechniczne.






Te zdarzenia spowodowały, że podjęto decyzję o ewakuacji lotniska. W sumie z hali odlotów i przylotów wyprowadzono w sumie około 400 osób. Po niespełna godzinie okazało się na szczęście, że we wspomnianych pakunkach nie było żadnych niebezpiecznych materiałów.



– Po plecak zgłosił się 16-letni obywatel Kenii. Zostawił go przez nieuwagę. Ze względu na fakt, że jest niepełnoletni, został tylko pouczony – informuje Dagmara Bielec-Janas. – Natomiast w worku były rzeczy osobiste – dodaje.

Alarm został już odwołany. Na lotnisku wszystko powoli wraca do normy.

źródło: onet.pl


(Visited 636 times, 3 visits today)